Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Strażnik w Czasie Burzy i Administrator Dwóch Parafii (Lata posługi w Chojnie: 1940–1941 oraz 1945–1946)
Ks. Kazimierz Dybski to postać wyjątkowa, która zapewniła ciągłość życia sakramentalnego w Chojnie w momentach największego zagrożenia i chaosu. Jego posługa różniła się od innych – była misją ratunkową. Jako jedyny z okolicznych kapłanów zdołał przetrwać okupację na wolności (w ukryciu), by natychmiast po przejściu frontu podnieść z ruin życie duchowe Chojna i sąsiedniego Biezdrowa.
I. Czas przed posługą w Chojnie (1909–1940)
Urodził się 10 listopada 1909 roku we Lwowie. Jego droga do Wielkopolski wiodła przez powołanie kapłańskie realizowane w trudnych czasach przedwojennych.
Święcenia: Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1938 roku w Poznaniu. Był kapłanem młodym, wyświęconym zaledwie rok przed wybuchem II wojny światowej.
Więź z Biezdrowem: Jego losy nierozerwalnie splotły się z sąsiednią parafią. Przed wojną został skierowany jako wikariusz do parafii pw. Świętego Krzyża i św. Mikołaja w Biezdrowie. Pracował tam u boku proboszcza, ks. Grzegorza Kucharskiego.
Wybuch wojny: Gdy Niemcy rozpoczęli aresztowania duchowieństwa (w tym proboszczów z Chojna i Biezdrowa), młody wikariusz stanął przed wyzwaniem opieki nad osieroconymi wiernymi.
II. Posługa w Chojnie (Okres wojny i tuż po wyzwoleniu)
Jego obecność w Chojnie to dwa dramatyczne etapy:
Lata 1940–1941 (W cieniu terroru): Po aresztowaniu proboszcza Ireneusza Szczerkowskiego, ks. Dybski starał się nieoficjalnie otaczać opieką duszpasterską mieszkańców Chojna, dojeżdżając z posługą lub udzielając sakramentów w konspiracji.
Ukrywanie się: Gdy terror niemiecki osiągnął apogeum, a pętla wokół duchowieństwa się zacisnęła, ks. Dybski – w przeciwieństwie do swoich przełożonych – zdołał uniknąć aresztowania. Przez kolejne lata wojny ukrywał się, unikając wywózki do obozu, co pozwoliło mu przetrwać i pozostać na miejscu.
Lata 1945–1946 (Odbudowa życia): Natychmiast po przejściu frontu i ucieczce Niemców (wiosna 1945 r.), ks. Dybski ujawnił się i przystąpił do pracy. Był jedynym kapłanem w okolicy.Podwójny Administrator: Oficjalnie administrował dwiema parafiami jednocześnie: Biezdrowem (gdzie proboszcz zginął w Dachau) i Chojnem (gdzie proboszcz jeszcze nie wrócił).
Reaktywacja życia: To on odprawił pierwsze wolne Msze św., chrzcił dzieci urodzone w czasie wojny i błogosławił małżeństwa. Pomógł reaktywować przedwojenne organizacje, w tym Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej i Żeńskiej, dając ludziom poczucie powrotu do normalności.
Wsparcie rodziny: Ciekawym epizodem z tego czasu jest fakt, że w prowadzeniu gospodarstwa plebańskiego w Chojnie w 1945 roku pomagał mu jego szwagier. W zrujnowanej powojennej rzeczywistości była to nieoceniona pomoc, pozwalająca utrzymać księdza i funkcjonowanie parafii.
III. Czas po posłudze w Chojnie (1946–1974)
Jego misja w Chojnie zakończyła się w 1946 roku, gdy do parafii wrócił ocalały z obozu ks. Szczerkowski, a następnie przybył ks. Mieczysław Posmyk. Ks. Dybski mógł wtedy poświęcić się w pełni swojej macierzystej placówce.
Proboszcz w Biezdrowie: Został mianowany proboszczem w Biezdrowie. Spędził tam resztę swojego życia, będąc duszpasterzem przez niemal 30 lat (licząc od 1945 roku).
Dziedzictwo: W Biezdrowie kontynuował dzieło odbudowy, dbając o tamtejsze Sanktuarium Krzyża Świętego. Był kapłanem bardzo szanowanym przez lokalną społeczność, pamiętającą jego odwagę i poświęcenie w najtrudniejszych chwilach.
Śmierć: Zmarł 18 maja 1974 roku.
Pochówek: Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Biezdrowie, wśród wiernych, którym służył przez całe swoje kapłańskie życie – zarówno w czasie wojny, jak i pokoju.