Logo Parafia Rzymskokatolicka p.w. Chrystusa Króla w Chojnie Archidiecezja Poznańska Parafia – wspól

20 maja - święty Bernardyn ze Sieny, prezbiter

Święty Bernardyn ze SienyŚwięty Bernardyn ze Sieny, prezbiter — Imię Jezus wypisane w sercu miasta.

Wspomnienie św. Bernardyna ze Sieny, prezbitera, obchodzone 20 maja, prowadzi do Włoch XV wieku: świata miast rywalizujących ze sobą, napięć społecznych, bogacącego się mieszczaństwa, rozwoju kultury miejskiej, ale także głębokich ran moralnych, przemocy frakcyjnej, lichwy, hazardu, próżności i religijności często potrzebującej oczyszczenia. Bernardyn, franciszkanin obserwant, urodził się 8 września 1380 roku w Massa Marittima, a zmarł 20 maja 1444 roku w L’Aquila. Kościół wspomina go jako kapłana Zakonu Braci Mniejszych, który słowem i przykładem ewangelizował lud Italii, szerząc szczególną cześć dla Najświętszego Imienia Jezus (por. Martyrologium Romanum [1]). Współczesne opracowanie Państwa Watykańskiego przypomina, że zmarł w L’Aquila, został kanonizowany już 24 maja 1450 roku przez Mikołaja V, zaledwie sześć lat po śmierci, i że jego grób stał się miejscem żywego kultu [7].

Nie był teologiem akademickim zamkniętym w szkole ani spokojnym duszpasterzem jednej parafii. Był kaznodzieją wędrownym, człowiekiem słowa, który przemierzał miasta i place, aby wzywać do pokuty, pojednania i odnowy życia chrześcijańskiego. Jego kaznodziejstwo nie było jednak moralistycznym krzykiem oderwanym od centrum wiary. W centrum stało Imię Jezus — nie jako hasło pobożne, lecz jako wyznanie, że zbawienie jest w Chrystusie i że całe życie osobiste oraz społeczne musi zostać poddane Jego panowaniu.

Najbardziej rozpoznawalnym znakiem św. Bernardyna stał się monogram IHS, skrót odnoszący się do imienia Jezus, który święty rozpowszechnił jako znak czci dla Zbawiciela. W tradycji ikonograficznej przedstawia się go często z tabliczką lub dyskiem, na którym widnieje IHS w promieniach słońca. Nie był to zabieg dekoracyjny. Bernardyn chciał, aby miasta rozdarte sporami, domy obciążone grzechem i serca ludzi zajęte zyskiem, ambicją lub nienawiścią spojrzały na jedno Imię, w którym jest zbawienie. Opracowania liturgiczne przypominają, że kolekta jego wspomnienia prosi Boga, który dał św. Bernardynowi wielką miłość do świętego Imienia Jezus, aby przez jego zasługi i modlitwy wierni zostali rozpaleni duchem Bożej miłości (Missale Romanum [2]).

Ten rys jego duchowości wyrasta bezpośrednio z Pisma Świętego. Święty Paweł pisze, że Bóg wywyższył Chrystusa i darował Mu „imię ponad wszelkie imię”, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych (Flp 2,9–10 [3]). Dzieje Apostolskie wyznają jeszcze mocniej: „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12 [3]). Bernardyn nie wymyślił więc nowej pobożności. Wydobył biblijne centrum chrześcijaństwa i uczynił z niego język odnowy.

Warto zauważyć, że cześć dla Imienia Jezus nie była u niego sentymentalna. Imię w Biblii nie oznacza tylko dźwięku ani etykiety. Oznacza osobę, obecność, autorytet i objawienie. Wzywać Imienia Jezus znaczy uznać Jego panowanie, przyjąć Jego zbawienie, pozwolić, aby Jego Ewangelia osądziła życie. Dlatego Bernardyn nie głosił Imienia Jezus jako religijnego ornamentu. Głosił je jako ogień, który ma spalić fałsz.

Imię ponad każdym imieniem
Najbardziej rozpoznawalnym znakiem św. Bernardyna stał się monogram IHS, skrót odnoszący się do imienia Jezus, który święty rozpowszechnił jako znak czci dla Zbawiciela. W tradycji ikonograficznej przedstawia się go często z tabliczką lub dyskiem, na którym widnieje IHS w promieniach słońca. Nie był to zabieg dekoracyjny. Bernardyn chciał, aby miasta rozdarte sporami, domy obciążone grzechem i serca ludzi zajęte zyskiem, ambicją lub nienawiścią spojrzały na jedno Imię, w którym jest zbawienie. Opracowania liturgiczne przypominają, że kolekta jego wspomnienia prosi Boga, który dał św. Bernardynowi wielką miłość do świętego Imienia Jezus, aby przez jego zasługi i modlitwy wierni zostali rozpaleni duchem Bożej miłości (Missale Romanum [2]).

Ten rys jego duchowości wyrasta bezpośrednio z Pisma Świętego. Święty Paweł pisze, że Bóg wywyższył Chrystusa i darował Mu „imię ponad wszelkie imię”, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych (Flp 2,9–10 [3]). Dzieje Apostolskie wyznają jeszcze mocniej: „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12 [3]). Bernardyn nie wymyślił więc nowej pobożności. Wydobył biblijne centrum chrześcijaństwa i uczynił z niego język odnowy.

Warto zauważyć, że cześć dla Imienia Jezus nie była u niego sentymentalna. Imię w Biblii nie oznacza tylko dźwięku ani etykiety. Oznacza osobę, obecność, autorytet i objawienie. Wzywać Imienia Jezus znaczy uznać Jego panowanie, przyjąć Jego zbawienie, pozwolić, aby Jego Ewangelia osądziła życie. Dlatego Bernardyn nie głosił Imienia Jezus jako religijnego ornamentu. Głosił je jako ogień, który ma spalić fałsz.

Kaznodzieja miast niespokojnych
Bernardyn działał w świecie włoskich komun miejskich, gdzie religijność publiczna była bardzo widoczna, a jednocześnie życie społeczne bywało brutalne i pełne rywalizacji. Miasta znały procesje, kościoły, bractwa i sztukę sakralną, ale znały też podziały frakcyjne, zemstę, lichwę, hazard, rozwiązłość, ostentację bogactwa i konflikty rodów. W takim świecie kaznodzieja nie mógł ograniczyć się do abstrakcyjnych rozważań. Musiał mówić do konkretnych sumień i konkretnych wspólnot.

Tradycja przekazuje, że Bernardyn gromadził ogromne tłumy, a jego kazania prowadziły do spowiedzi, pojednań i porzucania publicznych zgorszeń. Popularne opracowania wspominają, że walczył z hazardem, materializmem, nieczystością, nieprzyzwoitymi rozmowami i praktykami społecznymi niszczącymi wspólnotę; z tym wiązano także tzw. „ogniska próżności”, w których niszczono przedmioty kojarzone z grzechem i moralnym nieładem (por. opracowania hagiograficzne [8], [10]). Tego rodzaju przekazy trzeba czytać ostrożnie, aby nie zredukować świętego do spektakularnego reformatora obyczajów. Istotą jego misji nie było widowisko, lecz nawrócenie.

W tym sensie Bernardyn pozostaje bardzo ewangeliczny. Jan Chrzciciel i sam Chrystus rozpoczynają głoszenie od wezwania do nawrócenia, ponieważ królestwo Boże jest blisko (por. Mt 3,2; Mk 1,15 [3]). Nawrócenie nie jest moralnym dodatkiem do wiary. Jest odpowiedzią na bliskość Boga. Kto naprawdę przyjął Imię Jezus, nie może żyć tak, jakby Chrystus nie był Panem jego pieniędzy, języka, relacji, handlu, polityki miejskiej i wyobraźni.

Franciszkańska reforma serca
Bernardyn należał do franciszkańskiej obserwancji, nurtu pragnącego odnowić życie Zakonu Braci Mniejszych przez większą wierność ubóstwu, prostocie, modlitwie i pierwotnemu duchowi św. Franciszka. Nie była to jedynie reforma dyscyplinarna. Było to pytanie o wiarygodność życia ewangelicznego. Kaznodzieja ubóstwa nie może sam żyć w logice posiadania. Głosiciel pokuty nie może być człowiekiem wygody. Człowiek, który wzywa miasta do pokoju, musi sam być uczniem Ukrzyżowanego.

Właśnie dlatego Bernardyn przemawiał nie tylko słowem, ale także przykładem. Martyrologium podkreśla, że ewangelizował lud słowem i przykładem (Martyrologium Romanum [1]). Jest to formuła krótka, lecz bardzo wymagająca. Kaznodziejstwo katolickie nie jest sztuką retoryczną oderwaną od życia głoszącego. Święty Paweł pisał do Koryntian: „nie głosimy siebie samych, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana” (2 Kor 4,5 [3]). Bernardyn starał się być takim głosem: nie prowadzić ludzi do podziwu dla kaznodziei, ale do Chrystusa.

Franciszkańskość jego misji widać także w tym, że nie oddzielał pobożności od ubóstwa serca. Imię Jezus ma być wypisane nie tylko na chorągwiach i tabliczkach, ale w sposobie życia. Jeśli człowiek czci Imię Zbawiciela, a jednocześnie krzywdzi ubogiego, oszukuje w handlu, niszczy bliźniego słowem albo żyje w nienawiści, jego cześć staje się sprzeczna sama ze sobą. Bernardyn głosił więc pobożność wcieloną w obyczaj, ekonomię, relacje społeczne i pokutę.

Teologia Imienia i niebezpieczeństwo powierzchowności
Cześć dla Imienia Jezus mogła budzić pytania, a nawet sprzeciw. Każda silna forma pobożności publicznej może zostać źle zrozumiana: jako przesada, nowinka albo zewnętrzny znak bez właściwego fundamentu. Bernardyn musiał bronić swojej praktyki przed zarzutami, że promowanie monogramu IHS wprowadza coś niebezpiecznego lub nieuporządkowanego. W tym sporze ważne było odróżnienie zabobonu od prawdziwej czci. Znak sam w sobie nie zbawia. Zbawia Chrystus. Znak jest prawowity tylko wtedy, gdy prowadzi do Chrystusa i do życia w łasce.

To rozróżnienie pozostaje aktualne. Katolicka pobożność zna obrazy, medaliki, krzyże, szkaplerze, monogramy i liczne znaki wiary. Są one dobre, jeśli prowadzą do sakramentów, modlitwy, nawrócenia i miłości. Stają się niebezpieczne, jeśli są traktowane magicznie, jakby sama materialna obecność znaku zastępowała wiarę i pokutę. Bernardyn, choć szerzył znak IHS, nie był propagatorem religijnej powierzchowności. Jego kaznodziejstwo łączyło znak z wezwaniem do przemiany życia.

W świetle Ewangelii jest to konieczne. Jezus ostrzega, że nie każdy, kto mówi: „Panie, Panie”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę Ojca (por. Mt 7,21 [3]). Imię Jezus nie może być więc wypowiadane jako pusty dźwięk. Ma stawać się modlitwą, wyznaniem, posłuszeństwem i miłością. Bernardyn rozumiał, że jeśli imię Chrystusa ma być czczone naprawdę, musi wejść w sumienie.

Kaznodzieja pokoju i trudne miasto
Jednym z wielkich tematów działalności Bernardyna była odnowa życia społecznego. Włoskie miasta potrzebowały nie tylko prywatnego nawrócenia poszczególnych ludzi, lecz także pojednania między grupami. Nienawiść rodowa, partyjne znaki, miejskie konflikty i logika zemsty niszczyły wspólnotę. Kaznodzieja wzywający do Imienia Jezus musiał więc również wzywać do pokoju.

To nie był pacyfizm bez prawdy. Pokój chrześcijański nie polega na przemilczeniu grzechu ani na obojętności wobec niesprawiedliwości. Jest owocem nawrócenia. Chrystus mówi w Kazaniu na Górze: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5,9 [3]). Bernardyn próbował wprowadzać pokój tam, gdzie społeczeństwo było poranione przez pychę i interesy. W tym sensie jego kaznodziejstwo miało wymiar społeczny, ale jego źródłem było zbawienie w Chrystusie.

Nie należy jednak idealizować jego epoki ani samego języka kaznodziejskiego XV wieku. Bernardyn był człowiekiem swojego czasu, z jego retoryką, surowością, napięciami społecznymi i kategoriami myślenia. Nie każda forma dawnego kaznodziejstwa może zostać bezpośrednio przeniesiona do współczesności. Trzeba jednak zachować jego zasadniczą intuicję: grzech nie jest sprawą wyłącznie prywatną. Niszczy wspólnotę. Dlatego nawrócenie musi mieć także wymiar publiczny, społeczny i ekonomiczny.

Głosiciel, który nie chciał biskupiej godności
W tradycji ikonograficznej Bernardyn bywa przedstawiany z trzema mitrami u stóp, co ma przypominać biskupstwa, których miał odmówić. Ten motyw, obecny w popularnych opracowaniach, ukazuje go jako człowieka, który nie szukał kariery kościelnej, ale chciał pozostać kaznodzieją i bratem mniejszym (por. opracowania hagiograficzne [8]). Nawet jeśli szczegóły trzeba odczytywać w ramach tradycji, sens duchowy jest jasny: Bernardyn rozumiał swoją misję jako służbę słowu, nie jako drogę do godności.

W Kościele urząd biskupi jest wielki i święty, ale nie każdy święty kapłan jest do niego powołany. Czasem wierność polega nie na przyjęciu wyższej funkcji, lecz na pozostaniu przy własnym charyzmacie. Bernardyn miał talent głoszenia, rozeznania społecznego i poruszania sumień. Jego miejscem były place, kościoły i drogi Italii. Odmowa godności nie musi oznaczać pogardy dla urzędu; może oznaczać pokorę w rozpoznaniu własnego powołania.

To ważna lekcja dla chrześcijańskiego rozumienia służby. Nie każda większa widzialność oznacza większą wierność. Nie każda funkcja bardziej prestiżowa jest wolą Boga. Czasem człowiek służy Kościołowi najowocniej wtedy, gdy pozostaje tam, gdzie łaska już wydała owoc. Bernardyn jest świadkiem takiej wolności: nie używać daru słowa dla własnego wywyższenia, lecz oddać go Imieniu Jezus.

Słowo surowe, ale skierowane ku miłosierdziu
Kaznodziejstwo Bernardyna bywało ostre. Piętnował grzechy, nazywał zło po imieniu, wzywał do porzucenia praktyk niszczących duszę i wspólnotę. Współczesny czytelnik może odczuwać dystans wobec tej surowości. Trzeba jednak odczytać ją w duchu epoki i w świetle celu duszpasterskiego. Bernardyn nie głosił po to, aby upokorzyć człowieka. Głosił po to, aby człowiek wrócił do Boga.

W tym miejscu trzeba widzieć związek pokuty i miłosierdzia. Bez prawdy o grzechu miłosierdzie zostaje spłycone. Bez miłosierdzia prawda staje się ciężarem nie do uniesienia. Święty Paweł mówi: „w imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20 [3]). Bernardyn był właśnie takim posłańcem pojednania. Jego słowo mogło być gwałtowne, ponieważ chodziło o sprawy ostateczne, ale centrum nie była groza dla samej grozy. Centrum było zbawienie.

Dla współczesnego Kościoła jest to punkt bardzo ważny. Przepowiadanie może dziś ulec pokusie łagodnej ogólności, która nie dotyka sumienia. Może też ulec przeciwnej pokusie — gniewnej surowości, która mówi o grzechu, ale nie prowadzi do Chrystusa. Bernardyn uczy, że kaznodzieja musi głosić Imię Jezus tak, aby grzesznik nie został utwierdzony w grzechu, ale też nie został zamknięty w rozpaczy. Prawdziwe kaznodziejstwo budzi sumienie, aby mogło przyjąć łaskę.

Świętość szybko rozpoznana
Bernardyn zmarł 20 maja 1444 roku w L’Aquila. Opracowanie Państwa Watykańskiego przypomina, że chciał być pochowany w prostej ziemi, w duchu franciszkańskiego ubóstwa, a wokół jego ciała szybko rozwinął się kult; kanonizacja nastąpiła już w 1450 roku, za pontyfikatu Mikołaja V [7]. Tak szybkie wyniesienie na ołtarze świadczy o tym, jak głęboko jego posługa zapisała się w pamięci Kościoła XV wieku.

Szybka kanonizacja nie powinna być odczytywana jedynie jako reakcja na popularność kaznodziei. Kościół rozpoznał w nim owoc ewangelicznej gorliwości, ubóstwa i miłości do Imienia Jezus. Był jednym z tych świętych, którzy potrafili przełożyć wiarę na język epoki bez jej zbanalizowania. Mówił do ludzi prostych, ale nie dawał im uproszczonego chrześcijaństwa. Głosił na placach, ale nie zamieniał Ewangelii w publiczny spektakl oderwany od sakramentów i pokuty.

Jego śmierć w L’Aquila ma także wymiar symboliczny. Zmarł nie w zamkniętym centrum uczonej pracy, lecz w drodze apostolskiej, jako kaznodzieja, który do końca pozostał człowiekiem misji. Franciszkańska ziemia, o którą prosił, przypomina, że głosiciel Imienia Jezus musi sam zejść nisko. Tylko wtedy słowo o Chrystusie nie zostanie zawłaszczone przez pychę.

Patron komunikacji, ale nie reklamy próżności
Współcześnie św. Bernardyn bywa wymieniany jako patron ludzi zajmujących się reklamą, komunikacją publiczną i public relations. Ten patronat wyrasta zapewne z jego zdolności komunikacyjnych, użycia rozpoznawalnego znaku IHS i skuteczności oddziaływania na szerokie tłumy. Popularne źródła hagiograficzne wspominają ten patronat, choć trzeba od razu dodać, że jego sens powinien być oczyszczony z powierzchownego skojarzenia z marketingiem [10].

Jeżeli Bernardyn może być patronem komunikacji, to nie dlatego, że uczy skutecznej manipulacji uwagą ludzi. Przeciwnie, jest patronem słowa podporządkowanego prawdzie. Uczy, że znak publiczny może prowadzić ku Bogu albo ku próżności. Uczy, że język może budować sumienie albo je rozpraszać. Uczy, że przekaz mocny i prosty nie musi być prymitywny, jeśli jego centrum stanowi Chrystus.

To czyni go wyjątkowo aktualnym. Żyjemy w świecie znaków, marek, haseł, obrazów i krótkich komunikatów. W takim świecie Imię Jezus może zostać zepchnięte na margines albo potraktowane jak jeden znak pośród wielu. Bernardyn przypomina, że dla chrześcijanina nie ma imienia ważniejszego. Wszystkie formy komunikacji, także religijnej, powinny pytać, czy prowadzą do Chrystusa, czy tylko do widzialności nadawcy.

Aktualność Imienia Jezus
Święty Bernardyn ze Sieny pozostaje aktualny przede wszystkim jako apostoł centralności Chrystusa. Jego epoka była pełna napięć społecznych, kryzysów moralnych i religijnej powierzchowności. Nasza epoka jest inna, ale jej pokusy nie są całkowicie odmienne. Człowiek nadal łatwo ulega pieniądzowi, pragnieniu uznania, przemocy słowa, nieczystości, hazardowi, próżności i pogardzie dla bliźniego. Nadal potrafi ozdobić życie religijnym znakiem, nie poddając serca Ewangelii.

Bernardyn odpowiada na to jednym Imieniem: Jezus. Nie jako sloganem. Nie jako emblematem tożsamości grupowej. Nie jako ozdobą. Imię Jezus ma stać się centrum modlitwy, rachunku sumienia, życia społecznego i osobistego. Jeśli Chrystus jest Panem, to nie ma dziedziny życia, która byłaby całkowicie neutralna wobec Ewangelii. Handel, język, relacje, polityka, sztuka, odpoczynek, strój, pieniądze, pamięć o ubogich — wszystko może zostać uporządkowane albo zranione przez grzech.

Dlatego wspomnienie św. Bernardyna nie jest zaproszeniem do nostalgii za dawnym kaznodziejstwem. Jest wezwaniem do odnowienia chrześcijańskiego centrum. W świecie rozproszonym przez wiele imion, marek, idei i lęków Kościół nie przestaje głosić, że „Jezus Chrystus jest Panem — ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,11 [3]). Bernardyn uczynił z tej prawdy misję swojego życia.

Miasto pod znakiem Zbawiciela
Wspominając św. Bernardyna 20 maja, Kościół widzi kapłana, który chciał, aby Imię Jezus zostało wypisane nie tylko nad bramami miast, lecz w sumieniach ich mieszkańców. Jego kazania, procesje, znaki i wezwania do pokuty miały jeden cel: przywrócić Chrystusowi miejsce należne Mu w życiu ludzi. Był franciszkaninem ubóstwa i kaznodzieją tłumów, ale nade wszystko świadkiem tego, że imię Zbawiciela nie może zostać zamienione w pusty dźwięk.

Jego aktualność polega na tym, że także dzisiaj chrześcijanin musi pytać, jakie imię naprawdę rządzi jego życiem. Imię sukcesu, pieniądza, opinii, przyjemności, lęku, ideologii, własnego „ja” — czy Imię Jezus. Bernardyn nie prowadzi do pobożnej dekoracji. Prowadzi do decyzji. Jeśli Jezus jest Zbawicielem, trzeba Mu oddać nie tylko usta, ale serce, dom, pracę, relacje i miasto.

Tak rozumiana cześć Najświętszego Imienia nie jest ucieczką od świata. Jest jego ewangelizacją od środka. Święty Bernardyn ze Sieny, kapłan i kaznodzieja, uczy, że odnowa Kościoła i społeczeństwa zaczyna się tam, gdzie człowiek z wiarą wypowiada Imię Jezus i pozwala, aby to Imię osądziło, oczyściło i rozpaliło całe jego życie.


[1] Martyrologium Romanum, editio typica altera. Città del Vaticano: Libreria Editrice Vaticana, 2004.
[2] Missale Romanum, editio typica tertia, Proprium de Sanctis: „Die 20 maii, S. Bernardini Senensis, presbyteri”. Città del Vaticano: Typis Vaticanis, 2002.
[3] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wyd. 5. Poznań: Pallottinum, 2003.
[4] Liturgia Horarum iuxta Ritum Romanum, editio typica altera, Commune pastorum et Commune sanctorum virorum. Città del Vaticano: Typis Polyglottis Vaticanis, 1985.
[5] Bernardino da Siena, Sermones de Evangelio aeterno, w: Opera omnia, t. 1–9. Firenze: Quaracchi, 1950–1965.
[6] Bernardino da Siena, Le prediche volgari, red. C. Delcorno. Milano: Rusconi, 1989.
[7] Stato della Città del Vaticano, “May 20: Saint Bernardino of Siena,” opracowanie hagiograficzne, 2025.
[8] F. Mormando, The Preacher’s Demons: Bernardino of Siena and the Social Underworld of Early Renaissance Italy. Chicago: University of Chicago Press, 1999.
[9] R. Manselli, San Bernardino da Siena. Roma: Istituto Storico dei Cappuccini, 1964.
[10] H. Fros and F. Sowa, Księga imion i świętych, t. 1. Kraków: WAM, 1997.

(*) Wizerunki świętych i błogosławionych oraz inne grafiki generowane przez AI na podstawie opisów i innych dostępnych materiałów graficznych.

powrót do kategorii
Poprzedni

Pozostałe
komunikaty