<?xml version="1.0"?>
<rss version="2.0" xml:base="https://parafia-chojno.pl/">
  <channel>
    <language>pl_PL</language>
    <lastBuildDate>Fri, 07 Aug 2026 14:32:02 +0200</lastBuildDate>
    <title>Komunikaty - Parafia Chojno</title>
    <link>https://parafia-chojno.pl/rss/komunikaty_pl.xml</link>
    <description>Kana&#x142; RSS - Komunikaty</description>
    <image>
      <url>https://parafia-chojno.pl/files/ban/banner-big-1-pl.png</url>
      <title>Logo Parafia Rzymskokatolicka p.w. Chrystusa Kr&#xF3;la w Chojnie Archidiecezja Pozna&#x144;ska Parafia &#x2013; wsp&#xF3;l</title>
      <link>https://parafia-chojno.pl/</link>
    </image>
    <item>
      <title>Ewangelia: Mt 13,44-5</title>
      <description><![CDATA[<p><img style="margin-left: 10px; margin-right: 10px; float: left;" title="Ewangelia: Mt 13,44-5" src="https://parafia-chojno.pl/files/image/Aktualnosci/Ewangelia-_Mt_13%2C44-5.webp" alt="Ewangelia: Mt 13,44-5, mężczyzna klęczy na&nbsp;ziemi"><strong>Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść:&nbsp;</strong></p>  <p>&laquo;Kr&oacute;lestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w&nbsp;roli. Znalazł go pewien człowiek i&nbsp;ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i&nbsp;kupił tę rolę.</p>  <p>Dalej, podobne jest kr&oacute;lestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i&nbsp;kupił ją&raquo;.</p>  <p>&laquo;Dalej, podobne jest kr&oacute;lestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w&nbsp;morze i&nbsp;zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na&nbsp;brzeg i&nbsp;usiadłszy, dobre zebrali w&nbsp;naczynia, a&nbsp;złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośr&oacute;d sprawiedliwych i&nbsp;wrzucą ich w&nbsp;piec rozpalony; tam będzie płacz i&nbsp;zgrzytanie zęb&oacute;w.</p>  <p>Zrozumieliście to wszystko?&raquo; Odpowiedzieli Mu: &laquo;Tak&raquo;.</p>  <p>A On rzekł do nich: &laquo;Dlatego każdy uczony w&nbsp;Piśmie, kt&oacute;ry stał się uczniem kr&oacute;lestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, kt&oacute;ry ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i&nbsp;stare&raquo;.</p>  <p><strong>I czytanie: 1 Krl 3,5.7-12</strong></p>  <p><img style="margin-left: 10px; margin-right: 10px; float: right;" title="I czytanie: 1 Krl 3,5.7-12" src="https://parafia-chojno.pl/files/image/Aktualnosci/I_czytanie-_1_Krl_3%2C5-7-12.webp" alt="I czytanie: 1 Krl 3,5.7-12, mężczyzna klęczy z&nbsp;pochyloną głową i&nbsp;modli się.">W Gibeonie Pan ukazał się Salomonowi w&nbsp;nocy, we śnie. Wtedy B&oacute;g rzekł: &laquo;Proś o&nbsp;to, co mam ci dać&raquo;.&nbsp;</p>  <p>A Salomon odrzekł: &laquo;O Panie, Boże m&oacute;j, Ty ustanowiłeś kr&oacute;lem Twego sługę w&nbsp;miejsce Dawida, mego ojca, a&nbsp;ja jestem bardzo młody i&nbsp;nie umiem rządzić. Ponadto Tw&oacute;j sługa jest pośr&oacute;d Twego ludu, kt&oacute;ry wybrałeś, ludu mnogiego, kt&oacute;rego nie da się zliczyć ani&nbsp;też spisać z&nbsp;powodu jego mn&oacute;stwa. Racz więc&nbsp;dać Twemu słudze serce rozumne do sądzenia Twego ludu i&nbsp;rozr&oacute;żniania dobra od zła, bo&nbsp;kt&oacute;ż zdoła sądzić ten lud Tw&oacute;j tak liczny?&raquo;</p>  <p>Spodobało się Panu, że&nbsp;właśnie o&nbsp;to Salomon poprosił. B&oacute;g więc&nbsp;mu powiedział: &laquo;Ponieważ poprosiłeś o&nbsp;to, a&nbsp;nie poprosiłeś dla siebie o&nbsp;długie życie ani&nbsp;też o&nbsp;bogactwa, i&nbsp;nie poprosiłeś o&nbsp;zgubę twoich nieprzyjaci&oacute;ł, ale&nbsp;prosiłeś dla siebie o&nbsp;umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, oto spełniam twoje pragnienie i&nbsp;daję ci serce mądre i&nbsp;pojętne, takie, że&nbsp;podobnego tobie przed tobą nie było i&nbsp;po tobie nie będzie&raquo;.</p>  <p><strong>II czytanie: Rz 8,28-30</strong></p>  <p><img style="float: left; margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="II czytanie: Rz 8,28-30" src="https://parafia-chojno.pl/files/image/Aktualnosci/II_czytanie-_Rz_8%2C28-30.webp" alt="II czytanie: Rz 8,28-30, mężczyzna siedzi na&nbsp;kamiennym stopniu przed domem o&nbsp;zachodzie słońca"><strong>Bracia:</strong></p>  <p>Wiemy, że&nbsp;B&oacute;g z&nbsp;tymi, kt&oacute;rzy Go miłują, wsp&oacute;łdziała we wszystkim dla ich dobra, z&nbsp;tymi, kt&oacute;rzy są powołani według Jego zamysłu. Albowiem tych, kt&oacute;rych przedtem poznał, tych też przeznaczył na&nbsp;to, by się stali na&nbsp;wz&oacute;r obrazu Jego Syna, aby On był Pierworodnym między wielu braćmi.</p>  <p>Tych zaś, kt&oacute;rych przeznaczył, tych też powołał, a&nbsp;kt&oacute;rych powołał &ndash; tych też usprawiedliwił, a&nbsp;kt&oacute;rych usprawiedliwił &ndash; tych też obdarzył chwałą.</p>]]></description>
      <pubDate>Tue, 04 Aug 2026 15:23:58 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/ewangelia-mt-1344-5.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/ewangelia-mt-1344-5.html</guid>
      <tcid>216</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>XVII Niedziela zwyk&#x142;a - Liturgia S&#x142;owa</title>
      <description><![CDATA[<p>B&oacute;g, kt&oacute;ry objawia się w&nbsp;dzisiejszej Liturgii Słowa, jest Bogiem, kt&oacute;ry nieustannie stawia człowieka wobec fundamentalnego wyboru: co jest naprawdę cenne, o&nbsp;co warto prosić, czemu oddać serce i&nbsp;majątek życia. Historia Salomona, kt&oacute;ry w&nbsp;Gibeonie m&oacute;gł wybrać cokolwiek &ndash; długie życie, bogactwo, chwałę zwycięstwa nad wrogami &ndash; a&nbsp;prosi jedynie o&nbsp;"serce pełne rozsądku", jest w&nbsp;istocie ikoną &nbsp;duchowej dojrzałości. To nie jest opowieść o&nbsp;władcy, kt&oacute;ry znalazł sprytną formułę na&nbsp;sukces, lecz&nbsp;świadectwo kogoś, kto zrozumiał, że&nbsp;mądrość rozeznania dobra i&nbsp;zła jest warunkiem wszystkiego innego &ndash; i&nbsp;że bez niej nawet tron, bogactwo i&nbsp;potęga stają się ciężarem bez sensu. Pierwsze czytanie otwiera więc&nbsp;dzisiejszą refleksję pytaniem, kt&oacute;re każdy wierzący musi w&nbsp;pewnym momencie postawić samemu sobie: o&nbsp;co prosiłbym, gdyby B&oacute;g rzeczywiście zapytał mnie wprost, czego pragnę najbardziej?&nbsp;</p>  <p>Psalm responsoryjny, zaczerpnięty z&nbsp;najdłuższego psalmu Biblii, rozwija ten sam wątek od strony afektywnej i&nbsp;modlitewnej. Psalmista wyznaje, że&nbsp;prawo Pańskie, Jego słowo i&nbsp;przykazania są dlań cenniejsze niż wszelkie złoto i&nbsp;srebro &ndash; nie dlatego, że&nbsp;pogardza dobrami tego świata, lecz&nbsp;dlatego, że&nbsp;odkrył hierarchię wartości, w&nbsp;kt&oacute;rej obcowanie z&nbsp;Bogiem i&nbsp;Jego wolą zajmuje miejsce absolutnie pierwsze. To &nbsp;duchowe rozpoznanie, tak bliskie prośbie Salomona, pokazuje, że&nbsp;mądrość biblijna nigdy nie jest czysto intelektualną sprawnością &ndash; jest owocem miłości, tęsknoty i&nbsp;wewnętrznego upodobania w&nbsp;tym, co Boże.</p>  <p>Święty Paweł w&nbsp;Liście do Rzymian wprowadza wymiar, kt&oacute;ry nadaje całości głębię teologiczną sięgającą samych korzeni Bożego zamysłu wobec człowieka. Stwierdzenie, że&nbsp;wszystko wsp&oacute;łdziała dla dobra tych, kt&oacute;rzy miłują Boga, oraz&nbsp;opis odwiecznego łańcucha: przewidzenia, powołania, usprawiedliwienia i&nbsp;uwielbienia, ukazują, że&nbsp;ludzkie poszukiwanie mądrości i&nbsp;wyb&oacute;r właściwej hierarchii wartości nie dokonują się w&nbsp;pr&oacute;żni. Są odpowiedzią na&nbsp;uprzedzające działanie Boga, kt&oacute;ry już wcześniej "wejrzał" na&nbsp;człowieka i&nbsp;wpisał go w&nbsp;plan zbawienia. Prośba Salomona o&nbsp;mądre serce, umiłowanie prawa przez psalmistę &ndash; to wszystko nabiera sensu dopiero w&nbsp;świetle tej Bożej inicjatywy, kt&oacute;ra poprzedza i&nbsp;podtrzymuje każdą ludzką odpowiedź wiary.</p>  <p>Ewangelia dnia, z&nbsp;jej kr&oacute;tkimi, zwięzłymi przypowieściami o&nbsp;skarbie ukrytym w&nbsp;roli i&nbsp;o perle wielkiej wartości, jest naturalnym dopełnieniem i&nbsp;zarazem szczytem tej całej linii duchowej. Jezus nie m&oacute;wi już o&nbsp;proszeniu Boga o&nbsp;mądrość ani&nbsp;o miłowaniu prawa jako pouczeniu moralnym, lecz&nbsp;ukazuje samo Kr&oacute;lestwo Boże jako ten skarb i&nbsp;tę perłę, dla kt&oacute;rej człowiek &ndash; ogarnięty radością odkrycia &ndash; got&oacute;w jest sprzedać wszystko, co posiada. To jest moment, w&nbsp;kt&oacute;rym poszukiwanie mądrości, o&nbsp;kt&oacute;rą prosił Salomon, i&nbsp;umiłowanie prawa, kt&oacute;re wyznawał psalmista, znajdują sw&oacute;j przedmiot ostateczny: samo Kr&oacute;lestwo, sam B&oacute;g objawiający się w&nbsp;Chrystusie.</p>  <p>Cała dzisiejsza Liturgia Słowa prowadzi zatem&nbsp;wsp&oacute;łczesnego chrześcijanina do pytania o&nbsp;rozeznanie priorytet&oacute;w własnego życia. Żyjemy w&nbsp;kulturze, kt&oacute;ra nieustannie proponuje nam liczne, konkurujące ze sobą "skarby" &ndash; sukces, bezpieczeństwo materialne, uznanie, przyjemność &ndash; a&nbsp;rzadko uczy nas pytać, jak Salomon, o&nbsp;serce zdolne odr&oacute;żnić dobro prawdziwe od pozornego. Teksty tej niedzieli zapraszają do odważnego, radykalnego rachunku sumienia: czy&nbsp;potrafię jeszcze rozpoznać skarb, gdy go spotkam, i&nbsp;czy&nbsp;jestem got&oacute;w &ndash; z&nbsp;radością, a&nbsp;nie z&nbsp;żalem &ndash; oddać dla niego wszystko inne.</p>  <p><strong>Komentarz do pierwszego czytania (1 Krl 3,5.7-12)</strong><br>Fragment Pierwszej Księgi Kr&oacute;lewskiej, kt&oacute;ry stajemy się dziś zaproszeni rozważać, umieszczony jest w&nbsp;newralgicznym momencie panowania Salomona &ndash; u samego początku jego kr&oacute;lowania, zanim jeszcze zdążył cokolwiek uczynić, zbudować czy&nbsp;rozstrzygnąć. B&oacute;g objawia mu się w&nbsp;Gibeonie, w&nbsp;nocnym widzeniu, a&nbsp;więc w&nbsp;sytuacji, kt&oacute;ra z&nbsp;natury wymyka się ludzkiej kontroli i&nbsp;kalkulacji. To ważny szczeg&oacute;ł teologiczny: łaska wybiega naprz&oacute;d wobec zasług. Salomon nie otrzymuje propozycji Bożej jako nagrody za dotychczasowe rządy, lecz&nbsp;jako dar uprzedzający, mający ukształtować całą jego przyszłą drogę. W tym sensie scena ta jest ikoną każdego powołania biblijnego &ndash; Abrahama, Mojżesza, prorok&oacute;w &ndash; gdzie inicjatywa zawsze należy do Boga, a&nbsp;człowiek staje wobec propozycji, kt&oacute;ra przekracza jego własne oczekiwania.&nbsp;</p>  <p>Odpowiedź Salomona na&nbsp;Boże pytanie "Proś, o&nbsp;co mam ci dać?" zasługuje na&nbsp;uważną lekturę w&nbsp;całej swej strukturze, nie tylko w&nbsp;punkcie kulminacyjnym prośby o&nbsp;mądrość. Młody kr&oacute;l zaczyna od wyznania własnej małości i&nbsp;niedoświadczenia &ndash; "jestem bardzo młody, nie umiem rządzić" &ndash; co jest postawą diametralnie odmienną od pychy władzy, jaką łatwo byłoby usprawiedliwić kr&oacute;lewskim namaszczeniem. Salomon uznaje siebie za "małego chłopca" pośr&oacute;d wielkiego i&nbsp;niezliczonego ludu, kt&oacute;ry B&oacute;g mu powierzył. To wyznanie niewystarczalności własnych sił wobec ogromu odpowiedzialności jest w&nbsp;istocie warunkiem wstępnym prawdziwej mądrości biblijnej &ndash; rozpoznanie własnej ograniczoności otwiera przestrzeń dla daru, kt&oacute;rego człowiek sam sobie dać nie może.</p>  <p>Prośba, kt&oacute;rą formułuje Salomon, brzmi w&nbsp;tekście hebrajskim znacznie głębiej, niż sugeruje potoczne rozumienie "mądrości" we wsp&oacute;łczesnej polszczyźnie. Kr&oacute;l prosi o&nbsp;"lev szomea" &ndash; dosłownie "serce słuchające", "serce, kt&oacute;re słyszy", zdolne odr&oacute;żniać dobro od zła w&nbsp;rządzeniu ludem. Serce w&nbsp;antropologii biblijnej nie jest siedzibą uczuć, lecz&nbsp;centrum całej osoby &ndash; miejscem rozumu, woli i&nbsp;sumienia r&oacute;wnocześnie. Prosić o&nbsp;serce słuchające oznacza więc&nbsp;prosić o&nbsp;zdolność wsłuchiwania się &ndash; w&nbsp;Boże prawo, w&nbsp;rzeczywistość, w&nbsp;potrzeby powierzonych sobie ludzi &ndash; zanim jeszcze podejmie się decyzję czy&nbsp;wyda wyrok. Jest to dokładne przeciwieństwo władzy, kt&oacute;ra najpierw m&oacute;wi, a&nbsp;potem, być może, słucha.</p>  <p>Warto zauważyć, na&nbsp;czym Salomon wyraźnie nie kładzie akcentu, mimo że&nbsp;m&oacute;głby to uczynić z&nbsp;pełnym prawem monarszym. Nie prosi o&nbsp;długie życie, choć śmiertelność każdego władcy jest realnym zagrożeniem dla stabilności kr&oacute;lestwa. Nie prosi o&nbsp;bogactwa, choć skarbiec jest fundamentem potęgi politycznej starożytnego Bliskiego Wschodu. Nie prosi wreszcie o&nbsp;zwycięstwo nad nieprzyjaci&oacute;łmi, choć wojny i&nbsp;zagrożenia zewnętrzne stanowiły codzienność każdego państwa tamtej epoki. Ta potr&oacute;jna rezygnacja z&nbsp;d&oacute;br, kt&oacute;re inni władcy uznaliby za oczywiste priorytety, ukazuje hierarchię wartości głęboko odmienną od typowych ambicji kr&oacute;lewskich starożytności &ndash; hierarchię, w&nbsp;kt&oacute;rej zdolność rządzenia sprawiedliwie przewyższa wszelkie zewnętrzne oznaki potęgi.</p>  <p>Boża odpowiedź na&nbsp;tę prośbę nosi znamiona szczeg&oacute;lnej aprobaty, kt&oacute;rą warto odczytać w&nbsp;jej pełnym teologicznym znaczeniu. Pismo m&oacute;wi, że&nbsp;"spodobało się Panu", iż Salomon poprosił o&nbsp;to właśnie, a&nbsp;nie o&nbsp;coś innego &ndash; B&oacute;g dostrzega w&nbsp;tej prośbie właściwe rozpoznanie priorytet&oacute;w, zgodne z&nbsp;Jego własnym zamysłem względem sprawiedliwego rządzenia ludem przymierza. Odpowiedź Boża nie ogranicza się jednak&nbsp;do samego udzielenia proszonego daru. B&oacute;g dodaje to, o&nbsp;co Salomon nie prosił &ndash; bogactwo i&nbsp;sławę &ndash; ukazując zasadę, kt&oacute;ra przewija się przez całe Pismo: kto szuka najpierw Kr&oacute;lestwa Bożego i&nbsp;jego sprawiedliwości, otrzymuje wszystko inne jako dodatek, a&nbsp;nie jako cel sam w&nbsp;sobie.&nbsp;</p>  <p>Ta scena z&nbsp;Gibeonu wpisuje się w&nbsp;szerszy nurt teologii mądrościowej Izraela, kt&oacute;ra widziała w&nbsp;mądrości (hebr. chochma) nie abstrakcyjną wiedzę filozoficzną, lecz&nbsp;praktyczną umiejętność życia zgodnego z&nbsp;zamysłem Bożym, umiejętność, kt&oacute;ra zaczyna się od bojaźni Pańskiej, jak głosi Księga Przysł&oacute;w. Salomon, kt&oacute;ry p&oacute;źniej stanie się patronem całej tradycji mądrościowej Izraela &ndash; autorem przypisywanym Księdze Przysł&oacute;w, Pieśni nad Pieśniami i&nbsp;Koheletowi &ndash; otrzymuje w&nbsp;tym momencie fundament, na&nbsp;kt&oacute;rym cała ta tradycja się zbuduje. Mądrość biblijna nie jest więc&nbsp;czymś, co człowiek zdobywa własnym wysiłkiem intelektualnym w&nbsp;oderwaniu od Boga, lecz&nbsp;darem łaski, o&nbsp;kt&oacute;ry trzeba prosić w&nbsp;postawie pokory, podobnie jak czyni to młody kr&oacute;l.</p>  <p>Czytane w&nbsp;perspektywie całej historii zbawienia, to wydarzenie z&nbsp;Gibeonu zapowiada coś, co znajdzie pełne wypełnienie w&nbsp;Chrystusie &ndash; tym, kt&oacute;ry jest "większy niż Salomon", jak sam powie w&nbsp;Ewangelii. Jeśli Salomon otrzymał serce słuchające jako dar łaski, to w&nbsp;Chrystusie objawia się sama Mądrość Boża wcielona, ten, w&nbsp;kt&oacute;rym "ukryte są wszystkie skarby mądrości i&nbsp;wiedzy", jak napisze p&oacute;źniej święty Paweł. Prośba Salomona, słuszna i&nbsp;miła Bogu, pozostaje jednak&nbsp;ludzką prośbą o&nbsp;dar &ndash; w&nbsp;Chrystusie zaś sama Mądrość przychodzi do człowieka, by obdarzyć go sercem nowym, zdolnym słyszeć głos Ojca w&nbsp;spos&oacute;b, jakiego żaden starotestamentalny kr&oacute;l nie m&oacute;gł jeszcze w&nbsp;pełni doświadczyć.</p>  <p><strong>Komentarz do Psalmu (Ps 119,57.72.76-77.127-130)</strong><br>Psalm 119, z&nbsp;kt&oacute;rego zaczerpnięty jest dzisiejszy responsorium, stanowi w&nbsp;całym kanonie biblijnym dzieło wyjątkowe &ndash; najdłuższy psalm Psałterza, ułożony jako rozbudowana medytacja akrostychowa, w&nbsp;kt&oacute;rej każda strofa hebrajskiego oryginału rozpoczyna się kolejną literą alfabetu. Ta pozornie tylko formalna cecha niesie głęboką treść &nbsp;duchową: psalmista chce wyczerpać cały alfabet, całą dostępną mu mowę, by wyrazić miłość do Prawa Bożego, jakby żadna liczba sł&oacute;w nie mogła wystarczyć do opisania tego, czym Tora jest dla jego życia. W kontekście dzisiejszej Liturgii Słowa ten psalm odpowiada bezpośrednio na&nbsp;scenę z&nbsp;Gibeonu &ndash; tam młody kr&oacute;l prosi o&nbsp;serce zdolne rozeznawać wolę Bożą, tutaj psalmista jest już człowiekiem, kt&oacute;ry tej prośbie odpowiedział, kt&oacute;ry każdego dnia trwa w&nbsp;owym słuchaniu i&nbsp;rozważaniu, o&nbsp;kt&oacute;re prosił Salomon.</p>  <p>Wybrane w&nbsp;dzisiejszej liturgii wersety ukazują charakterystyczne dla całego psalmu 119 wyznanie: Pan jest "działem" psalmisty, jego udziałem, dziedzictwem, wystarczającym dobrem samym w&nbsp;sobie. To określenie ma korzenie głęboko zakorzenione w&nbsp;tradycji kapłańskiej Izraela &ndash; pokolenie Lewiego, w&nbsp;odr&oacute;żnieniu od pozostałych plemion, nie otrzymało własnego terytorium w&nbsp;Ziemi Obiecanej, ponieważ, jak głosi Księga Powt&oacute;rzonego Prawa, "Pan jest jego dziedzictwem". Psalmista, m&oacute;wiąc "Panie, obiecałem strzec Twoich sł&oacute;w", niejako uniwersalizuje ten los kapłański na&nbsp;każdego wierzącego &ndash; uznaje, że&nbsp;prawdziwym bogactwem człowieka nie jest posiadanie ziemi, złota czy&nbsp;władzy, lecz&nbsp;sama bliskość z&nbsp;Bogiem i&nbsp;wierność Jego słowu. To dokładnie ta sama logika wartościowania, kt&oacute;ra ujawniła się w&nbsp;prośbie Salomona, tylko wyrażona teraz językiem osobistej modlitwy, a&nbsp;nie kr&oacute;lewskiej decyzji politycznej.&nbsp;</p>  <p>Modlitewny charakter tego fragmentu psalmu ujawnia się szczeg&oacute;lnie w&nbsp;napięciu między uwielbieniem a&nbsp;błaganiem, jakie przenika kolejne wersety. Psalmista nie poprzestaje na&nbsp;spokojnej deklaracji miłości do Prawa &ndash; woła też o&nbsp;pociechę w&nbsp;utrapieniu, prosi, by miłosierdzie Boże przyszło mu z&nbsp;pomocą, skarży się niemal na&nbsp;cierpienie, jakiego doświadcza od tych, kt&oacute;rzy Prawa nie przestrzegają. Ta dwubiegunowość &ndash; między pokojem serca zakorzenionego w&nbsp;Bogu a&nbsp;niepokojem człowieka doświadczanego przez przeciwności &ndash; czyni ten psalm szczerym świadectwem wiary dojrzałej, a&nbsp;nie naiwnego optymizmu religijnego. Miłość do przykazań Pańskich nie eliminuje trudności życiowych, lecz&nbsp;daje siłę, by je przetrwać, nie tracąc kierunku.</p>  <p>W wersetach m&oacute;wiących "Twoje słowo daje mi światło na&nbsp;drogi, oświeca ścieżkę moich krok&oacute;w" oraz&nbsp;w wyznaniu tęsknoty za przykazaniami Bożymi ujawnia się jeszcze jeden istotny rys &nbsp;duchowy: przekonanie, że&nbsp;Boże słowo nie jest zbiorem abstrakcyjnych norm, lecz&nbsp;żywym przewodnikiem po konkretnej, codziennej egzystencji. Psalmista nie m&oacute;wi o&nbsp;Prawie w&nbsp;kategoriach teoretycznych rozważań, lecz&nbsp;w kategoriach praktycznego towarzyszenia &ndash; światła, kt&oacute;re oświetla nie całą przyszłość naraz, lecz&nbsp;kolejny krok, kolejny odcinek drogi. To rozumienie head w&nbsp;prostej linii prowadzi do postawy "serca słuchającego", o&nbsp;kt&oacute;re prosił Salomon: to serce, kt&oacute;re w&nbsp;każdej chwili, w&nbsp;każdej konkretnej decyzji, szuka światła Bożego przykazania, a&nbsp;nie własnego, oderwanego od Boga osądu.</p>  <p>Czytany dziś psalm uczy zatem&nbsp;wierzącego czegoś, co stanowi sedno całej biblijnej &nbsp;duchowości przymierza: relacja z&nbsp;Bogiem nie jest ciężarem nałożonym z&nbsp;zewnątrz, lecz&nbsp;źr&oacute;dłem najgłębszej radości i&nbsp;najpełniejszego bezpieczeństwa, jakie człowiek może osiągnąć. Ten, kto miłuje przykazania Pańskie "nad złoto i&nbsp;nad drogie kamienie", nie czyni tego z&nbsp;powinności moralnej, lecz&nbsp;dlatego, że&nbsp;odkrył w&nbsp;Bogu dobro, wobec kt&oacute;rego wszystkie inne dobra tego świata bledną. Tym samym psalm odpowiedziami swej pobożności na&nbsp;pytanie postawione w&nbsp;pierwszym czytaniu &ndash; co jest naprawdę warte pragnienia &ndash; i&nbsp;przygotowuje drogę do przypowieści o&nbsp;skarbie i&nbsp;perle, kt&oacute;re usłyszymy w&nbsp;dzisiejszej Ewangelii.</p>  <p><strong>Komentarz do drugiego czytania (Rz 8,28-30)</strong><br>Fragment Listu do Rzymian, kt&oacute;ry Kości&oacute;ł stawia dziś przed nami, należy do najgłębszych i&nbsp;najczęściej cytowanych tekst&oacute;w całej teologii Pawłowej, a&nbsp;zarazem do tych, kt&oacute;re wymagają szczeg&oacute;lnej precyzji interpretacyjnej, by uniknąć spłycenia lub&nbsp;błędnego zrozumienia. Zdanie otwierające &ndash; "wiemy, że&nbsp;B&oacute;g z&nbsp;tymi, kt&oacute;rzy Go miłują, wsp&oacute;łdziała we wszystkim dla ich dobra" &ndash; nie jest tanim pocieszeniem ani&nbsp;obietnicą, że&nbsp;wszystko, co spotyka wierzącego, będzie przyjemne czy&nbsp;łatwe. Paweł pisze te słowa w&nbsp;liście, kt&oacute;rego wcześniejsze wersety m&oacute;wią o&nbsp;"utrapieniach teraźniejszego czasu" i&nbsp;o całym stworzeniu, kt&oacute;re "wzdycha i&nbsp;wesp&oacute;ł boleje w&nbsp;b&oacute;lach rodzenia". Dobro, o&nbsp;kt&oacute;rym mowa, nie jest więc&nbsp;dobrem doraźnym, lecz&nbsp;dobrem ostatecznym &ndash; uczestnictwem w&nbsp;chwale, ku kt&oacute;remu B&oacute;g prowadzi wierzącego poprzez, a&nbsp;nie pomimo, trudności życia.&nbsp;</p>  <p>Kluczowe jest tu greckie pojęcie "synergei" &ndash; "wsp&oacute;łdziała" &ndash; kt&oacute;re sugeruje aktywne, dynamiczne zaangażowanie Boga w&nbsp;każdą sytuację życia człowieka wierzącego, a&nbsp;nie bierne dopuszczenie zła czy&nbsp;fatalistyczne zarządzanie losem. B&oacute;g nie jest widzem historii, lecz&nbsp;Tym, kt&oacute;ry nieustannie działa, przekształcając nawet to, co po ludzku wygląda na&nbsp;porażkę, stratę czy&nbsp;cierpienie, w&nbsp;materiał budujący ostateczne dobro człowieka. To przekonanie stanowi fundament &nbsp;chrześcijańskiej nadziei, zupełnie odmiennej od stoickiej rezygnacji czy&nbsp;fatalizmu &ndash; nie jest to akceptacja losu, lecz&nbsp;ufność w&nbsp;Opatrzność, kt&oacute;ra prowadzi historię, także tę najbardziej osobistą i&nbsp;bolesną, ku dobru przekraczającemu ludzkie wyobrażenia.</p>  <p>Warto podkreślić warunek, jaki Paweł stawia w&nbsp;tym zdaniu, choć łatwo go przeoczyć: dobro to dotyczy tych, "kt&oacute;rzy miłują Boga", tych, "kt&oacute;rzy są powołani według Jego zamysłu". Nie jest to więc&nbsp;twierdzenie uniwersalne, obietnica automatycznego szczęścia dla każdego człowieka niezależnie od jego relacji z&nbsp;Bogiem, lecz&nbsp;opis rzeczywistości wiary &ndash; tego, jak wygląda życie widziane oczami tego, kto naprawdę miłuje Boga i&nbsp;pozwala się prowadzić Jego zamysłowi. Miłość do Boga i&nbsp;odpowiedź na&nbsp;powołanie są tu nie tyle warunkiem zasługującym na&nbsp;Boże wsp&oacute;łdziałanie, ile raczej opisem postawy, w&nbsp;kt&oacute;rej człowiek staje się zdolny dostrzec i&nbsp;przyjąć to wsp&oacute;łdziałanie, zamiast buntować się przeciw niemu czy&nbsp;go negować.</p>  <p>Następujące potem wersety, kt&oacute;re Kości&oacute;ł nazywa "złotym łańcuchem" zbawienia &ndash; przewidzenie (praescientia), przeznaczenie (praedestinatio), powołanie (vocatio), usprawiedliwienie (iustificatio) i&nbsp;uwielbienie (glorificatio) &ndash; wymagają szczeg&oacute;lnie ostrożnej lektury teologicznej, zgodnej z&nbsp;całościowym nauczaniem Kościoła, a&nbsp;nie wyrwanej z&nbsp;kontekstu w&nbsp;duchu predestynacjonizmu, jaki historycznie pojawiał się w&nbsp;niekt&oacute;rych nurtach protestanckich. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza wyraźnie, że&nbsp;Boże przewidzenie i&nbsp;przeznaczenie nie unicestwiają wolności człowieka, lecz&nbsp;są wyrazem odwiecznej miłości Boga, kt&oacute;ry &ndash; będąc poza czasem &ndash; "widzi" od zawsze wolną odpowiedź człowieka na&nbsp;Jego łaskę, nie przez to jej jednak&nbsp;nie determinując w&nbsp;sensie deterministycznym. B&oacute;g pragnie zbawienia wszystkich ludzi, a&nbsp;ten łańcuch opisuje nie zamkniętą, arbitralną selekcję, lecz&nbsp;wierność Boga, kt&oacute;ry nigdy nie porzuca dzieła raz rozpoczętego w&nbsp;człowieku &ndash; od pierwszego wejrzenia miłości aż po ostateczne uwielbienie w&nbsp;chwale.</p>  <p>Centralnym ogniwem tego łańcucha, tym, kt&oacute;re nadaje sens wszystkim pozostałym, jest stwierdzenie celu Bożego zamysłu: "przeznaczył także [tych, kt&oacute;rych przewidział], aby stali się na&nbsp;wz&oacute;r obrazu Jego Syna". Cały odwieczny plan Boży wobec człowieka ma sw&oacute;j ostateczny cel chrystologiczny &ndash; nie jest to abstrakcyjne "zbawienie" jako stan bezosobowy, lecz&nbsp;upodobnienie do &nbsp;Chrystusa, wejście w&nbsp;synostwo, kt&oacute;rym cieszy się sam Jednorodzony Syn Boży. To upodobnienie dokonuje się realnie już teraz, poprzez łaskę i&nbsp;sakramenty, a&nbsp;osiągnie pełnię w&nbsp;chwale zmartwychwstania. Tekst ten łączy się bezpośrednio z&nbsp;tematem obecnym w&nbsp;pierwszym czytaniu i&nbsp;psalmie: podobnie jak Salomon otrzymał serce mądre jako dar uprzedzający jego zasługi, tak cały proces zbawienia człowieka opisany przez Pawła jest w&nbsp;swej istocie inicjatywą Bożej miłości, uprzedzającej wszelką ludzką odpowiedź.&nbsp;</p>  <p>Teologiczna doniosłość tego fragmentu dla całości Liturgii Słowa polega na&nbsp;tym, że&nbsp;nadaje on wymiar eschatologiczny i&nbsp;chrystologiczny poszukiwaniu mądrości i&nbsp;skarbu, o&nbsp;kt&oacute;rym m&oacute;wią pozostałe czytania. Jeśli Salomon szukał serca zdolnego rozeznawać dobro, a&nbsp;psalmista miłował Prawo Boże jako sw&oacute;j najcenniejszy skarb, to Paweł ukazuje, że&nbsp;ostatecznym horyzontem każdego takiego poszukiwania jest upodobnienie do Chrystusa i&nbsp;uczestnictwo w&nbsp;Jego chwale &ndash; to jest właśnie "dobro", ku kt&oacute;remu wszystko wsp&oacute;łdziała w&nbsp;życiu wierzącego, nawet trudności, niepowodzenia i&nbsp;cierpienia, kt&oacute;re po ludzku wydają się przeczyć Bożej miłości.</p>  <p>Konsekwencje &nbsp;duchowe i&nbsp;egzystencjalne tej prawdy dla życia wierzącego są ogromne, choć wymagają dojrzałej wiary, by je przyjąć bez fałszywego uproszczenia. Nie oznacza to, że&nbsp;każde cierpienie jest samo w&nbsp;sobie dobre czy&nbsp;pożądane, ani&nbsp;że wolno traktować zło biernie, jakby nie wymagało przeciwdziałania. Oznacza natomiast, że&nbsp;żadne doświadczenie życiowe &ndash; choroba, strata, niepowodzenie, prześladowanie &ndash; nie jest w&nbsp;stanie wyrwać wierzącego z&nbsp;dłoni Boga ani&nbsp;udaremnić Jego zamysłu miłości, jeśli tylko człowiek trwa w&nbsp;postawie miłości i&nbsp;otwartości na&nbsp;powołanie. To przekonanie stanowi fundament nadziei chrześcijańskiej, kt&oacute;ra nie neguje realności cierpienia, lecz&nbsp;umieszcza je w&nbsp;perspektywie większej niż samo cierpienie &ndash; w&nbsp;perspektywie Bożej wierności, kt&oacute;ra prowadzi każdego powołanego ku pełnemu upodobnieniu do Chrystusa w&nbsp;chwale zmartwychwstania.</p>  <p><strong>Komentarz do Ewangelii</strong><br>Ewangelia, kt&oacute;rą dziś słyszymy, zaskakuje swoją zwięzłością. Po długich mowach o&nbsp;siewcy, chwaście i&nbsp;ziarnku gorczycy, Jezus w&nbsp;kilku zdaniach opowiada dwie mikroprzypowieści &ndash; o&nbsp;skarbie ukrytym w&nbsp;roli i&nbsp;o kupcu szukającym pięknych pereł &ndash; a&nbsp;potem dodaje trzecią, o&nbsp;sieci zarzuconej w&nbsp;morze. Ta lapidarność nie jest przypadkowa. Jest jak błysk, jak nagłe olśnienie, kt&oacute;re nie potrzebuje długiego wywodu, by dotrzeć do serca słuchacza. Bo też o&nbsp;olśnienie tu chodzi &ndash; o&nbsp;moment, w&nbsp;kt&oacute;rym człowiek nagle widzi to, czego wcześniej nie dostrzegał, i&nbsp;już nic nie jest takie samo.</p>  <p>Człowiek, kt&oacute;ry znajduje skarb ukryty w&nbsp;roli, nie szuka go metodycznie. Tekst grecki sugeruje przypadkowość odkrycia &ndash; natrafia na&nbsp;skarb, orząc cudze pole, może najmując się do pracy najemnej, bez żadnych szczeg&oacute;lnych zasług czy&nbsp;przygotowania. A jednak&nbsp;jego reakcja jest natychmiastowa i&nbsp;całkowita: "z radości idzie, sprzedaje wszystko, co ma, i&nbsp;kupuje tę rolę". Zwr&oacute;ćmy uwagę na&nbsp;kolejność sł&oacute;w &ndash; nie "sprzedaje wszystko z&nbsp;żalem, bo&nbsp;musi", lecz&nbsp;"z radości". To rozr&oacute;żnienie jest sercem dzisiejszej Ewangelii. Kr&oacute;lestwo Boże nie żąda wyrzeczenia jako ceny okupu wymuszonej na&nbsp;niechętnym dłużniku &ndash; ono budzi taką radość, że&nbsp;wyrzeczenie przestaje być stratą i&nbsp;staje się najbardziej oczywistym gestem człowieka, kt&oacute;ry odnalazł to, czego naprawdę szukał, nawet nie wiedząc wcześniej, że&nbsp;tego szuka.</p>  <p>Druga przypowieść, o&nbsp;kupcu poszukującym pięknych pereł, dopełnia pierwszą, ukazując drugi biegun tego samego doświadczenia. Tu człowiek nie natrafia na&nbsp;skarb przypadkiem &ndash; szuka go świadomie, systematycznie, jako ktoś, kto zna się na&nbsp;rzeczy i&nbsp;wie, czego szuka. A gdy w&nbsp;końcu znajduje perłę drogocenną, jego reakcja jest identyczna: sprzedaje wszystko, co ma, by ją nabyć. Te dwie przypowieści, zestawione obok siebie, obejmują całe spektrum ludzkich dr&oacute;g do Boga &ndash; są ci, kt&oacute;rzy odkrywają Kr&oacute;lestwo nagle, niespodziewanie, w&nbsp;okolicznościach zwyczajnych i&nbsp;niewyszukanych, oraz&nbsp;ci, kt&oacute;rzy dochodzą do niego drogą długich poszukiwań, pytań, niepokoju serca. Oba te doświadczenia prowadzą jednak&nbsp;do tego samego miejsca: do decyzji, kt&oacute;ra obejmuje całość życia, a&nbsp;nie jego fragment.</p>  <p>I tu właśnie Ewangelia splata się bezpośrednio z&nbsp;pierwszym czytaniem. Salomon w&nbsp;Gibeonie stoi dokładnie w&nbsp;tym samym punkcie, co człowiek, kt&oacute;ry znalazł skarb &ndash; B&oacute;g stawia przed nim otwartą propozycję, "proś, o&nbsp;co chcesz", a&nbsp;młody kr&oacute;l, zamiast sięgnąć po bogactwo, długowieczność czy&nbsp;triumf nad wrogami, prosi o&nbsp;serce zdolne rozeznawać dobro. To jest jego "sprzedanie wszystkiego" &ndash; rezygnacja ze wszystkich d&oacute;br, kt&oacute;re inny władca uznałby za oczywisty wyb&oacute;r, na&nbsp;rzecz jednego, ukrytego jeszcze wtedy skarbu: mądrości, kt&oacute;ra pozwoli mu służyć Bogu i&nbsp;ludowi tak, jak trzeba. Salomon nie wiedział jeszcze w&nbsp;pełni, czym ta mądrość okaże się w&nbsp;praktyce jego panowania &ndash; a&nbsp;mimo to postawił na&nbsp;nią całe swoje kr&oacute;lowanie, tak jak człowiek z&nbsp;przypowieści stawia wszystko na&nbsp;jedną rolę, jedną perłę.</p>  <p>Psalm, kt&oacute;ry śpiewaliśmy, jest głosem kogoś, kto już przeszedł przez tę decyzję i&nbsp;żyje jej konsekwencjami na&nbsp;co dzień. "Udziałem moim, Panie, jest zachowywać słowa Twoje" &ndash; to wyznanie człowieka, dla kt&oacute;rego wyb&oacute;r dokonany raz stał się codzienną, powtarzaną wiernością. Bo trzeba to jasno powiedzieć: znalezienie skarbu to dopiero początek. Zakup roli nie kończy historii kupca &ndash; dopiero zaczyna się uprawa, praca, codzienna troska o&nbsp;to, by skarb faktycznie wydał owoc. Psalmista, wzdychający do przykazań Pańskich "nad złoto i&nbsp;nad drogie kamienie", uczy nas, że&nbsp;radość odkrycia musi przerodzić się w&nbsp;trwałą wierność, w&nbsp;miłość, kt&oacute;ra nie gaśnie, gdy pierwsze uniesienie mija, a&nbsp;zaczyna się szara codzienność wiary.</p>  <p>Święty Paweł w&nbsp;Liście do Rzymian daje tej całej historii jeszcze głębszy, bo&nbsp;Boży fundament. Gdybyśmy czytali przypowieści o&nbsp;skarbie i&nbsp;perle wyłącznie jako opowieść o&nbsp;ludzkim wysiłku &ndash; o&nbsp;tym, jak to człowiek szuka, znajduje i&nbsp;decyduje się poświęcić wszystko &ndash; popełnilibyśmy istotny błąd teologiczny, spłycając Ewangelię do etyki heroicznego wyrzeczenia. Paweł przypomina, że&nbsp;to B&oacute;g działa pierwszy: to On "przewidział" i&nbsp;"powołał", zanim jeszcze człowiek zaczął cokolwiek szukać. Ukryty skarb w&nbsp;roli nie leżał tam przypadkiem w&nbsp;sensie ślepego losu &ndash; to B&oacute;g pozwolił, by człowiek na&nbsp;niego natrafił, tak jak to On wcześniej "wejrzał" na&nbsp;każdego, zanim ten zdążył odpowiedzieć miłością. Nasze poszukiwanie Kr&oacute;lestwa jest zawsze odpowiedzią na&nbsp;wcześniejsze poszukiwanie nas przez Boga.&nbsp;</p>  <p>Trzecia przypowieść dzisiejszej Ewangelii, o&nbsp;sieci zagarniającej ryby dobre i&nbsp;złe, wprowadza wymiar, kt&oacute;rego nie można pominąć milczeniem, choć łatwo o&nbsp;nim zapomnieć w&nbsp;euforii odkrycia skarbu. Czas obecny Kościoła jest czasem sieci zarzuconej w&nbsp;morze &ndash; czasem, w&nbsp;kt&oacute;rym dobro i&nbsp;zło wsp&oacute;łistnieją, w&nbsp;kt&oacute;rym Kości&oacute;ł gromadzi wszelkiego rodzaju ludzi, a&nbsp;ostateczne rozdzielenie nastąpi dopiero "przy końcu świata". To trzeźwe przypomnienie chroni całą dzisiejszą refleksję przed tanim triumfalizmem: znalezienie skarbu nie oznacza automatycznego zbawienia bez dalszej drogi, lecz&nbsp;wejście w&nbsp;proces, kt&oacute;ry dopełni się dopiero w&nbsp;sądzie Bożym. Radość odkrycia musi iść w&nbsp;parze z&nbsp;czujnością i&nbsp;wytrwałością aż do końca.</p>  <p>Jezus kończy tę serię przypowieści pytaniem skierowanym wprost do uczni&oacute;w: "czy zrozumieliście to wszystko?" &ndash; a&nbsp;gdy odpowiadają twierdząco, dodaje obraz "uczonego w&nbsp;Piśmie, kt&oacute;ry stał się uczniem kr&oacute;lestwa niebieskiego" i&nbsp;kt&oacute;ry "podobny jest do ojca rodziny, kt&oacute;ry ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i&nbsp;stare". To zdanie jest kluczem do zrozumienia całej dzisiejszej Liturgii Słowa jako sp&oacute;jnej całości. Nowość Ewangelii nie neguje starego przymierza &ndash; dopełnia je. Mądrość, o&nbsp;kt&oacute;rą prosił Salomon; wierność Prawu, kt&oacute;rą wyśpiewuje psalmista; wierność Boga opisana przez Pawła w&nbsp;kategoriach przewidzenia i&nbsp;powołania &ndash; wszystko to jest "rzeczami starymi", kt&oacute;re w&nbsp;Chrystusie odnajdują swoją pełnię jako "rzeczy nowe". Kto należycie rozumie Kr&oacute;lestwo, nie odrzuca przeszłości objawienia, lecz&nbsp;widzi w&nbsp;niej zapowiedź tego, co teraz się wypełnia.</p>  <p>Stajemy więc&nbsp;dziś, tak jak Salomon w&nbsp;Gibeonie, tak jak człowiek orzący pole, tak jak kupiec szukający pereł, wobec fundamentalnego pytania o&nbsp;hierarchię naszych pragnień. Co jest dla mnie prawdziwym skarbem? Czy potrafię jeszcze, pośr&oacute;d zabiegania o&nbsp;rzeczy doczesne &ndash; o&nbsp;bezpieczeństwo, uznanie, sukces, wygodę &ndash; rozpoznać obecność Kr&oacute;lestwa Bożego, gdy się objawia, często w&nbsp;spos&oacute;b cichy, niepozorny, ukryty jak skarb w&nbsp;zwykłej roli? A jeśli je rozpoznam, czy&nbsp;będę zdolny odpowiedzieć jak człowiek z&nbsp;przypowieści &ndash; nie z&nbsp;żalem, nie z&nbsp;poczuciem straty, lecz&nbsp;z radością, kt&oacute;ra czyni każde wyrzeczenie sensownym i&nbsp;lekkim.</p>  <p>Niech dzisiejsza Eucharystia, sama będąca największym ukrytym skarbem naszej wiary &ndash; Bogiem obecnym pod postaciami chleba i&nbsp;wina &ndash; stanie się dla nas okazją do odnowienia tej fundamentalnej decyzji. Prośmy, jak Salomon, o&nbsp;serce słuchające, zdolne rozeznawać, co naprawdę się liczy. Miłujmy, jak psalmista, słowo Boże bardziej niż złoto. I pozw&oacute;lmy się prowadzić Bożej Opatrzności, wiedząc, że&nbsp;&ndash; jak zapewnia święty Paweł &ndash; wszystko, nawet to, co po ludzku wygląda na&nbsp;trud i&nbsp;stratę, wsp&oacute;łdziała dla dobra tych, kt&oacute;rzy naprawdę pokochali Boga i&nbsp;pozwolili się Jego zamysłowi przemienić na&nbsp;obraz Jego Syna.</p>]]></description>
      <pubDate>Tue, 04 Aug 2026 14:31:08 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xvii-niedziela-zwykla-liturgia-slowa.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xvii-niedziela-zwykla-liturgia-slowa.html</guid>
      <tcid>209</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>XVII Niedziela zwyk&#x142;a - Og&#x142;oszenia duszpasterskie</title>
      <description><![CDATA[<p><strong>Msze święte niedzielne:</strong></p>  <ol>  <li>w sobotę o&nbsp;godzinie 18:00</li>  <li>w niedzielę o&nbsp;godzinie:  <ul>  <li>9:30 w&nbsp;Kaplicy "Pod Dębem"</li>  <li>11:00 w&nbsp;kościele parafialnym.</li>  </ul>  </li>  </ol>  <p>Msze święte w&nbsp;ciągu tygodnia o&nbsp;godzinie 18:00 w&nbsp;kościele w&nbsp;łączności z&nbsp;Nabożeństwem Czerwcowym.<br>Przed każdą Mszą świętą okazja do Spowiedzi świętej.</p>  <p><strong>Życzmy bezpiecznych, miłych i&nbsp;udanych wakacji!</strong></p>  <p>Za wpłacone ofiary składamy serdeczne B&oacute;g zapłać!<br>Dowolną kwotę można wpłacać osobiście lub&nbsp;na konto bankowe parafii:<br><strong>79 1020 3844 0000 1502 0048 1044</strong></p>]]></description>
      <pubDate>Sun, 26 Jul 2026 13:56:18 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xvii-niedziela-zwykla-ogloszenia-duszpasterskie.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xvii-niedziela-zwykla-ogloszenia-duszpasterskie.html</guid>
      <tcid>207</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>XVI Niedziela zwyk&#x142;a - Og&#x142;oszenia duszpasterskie</title>
      <description><![CDATA[<p><strong>Msze święte niedzielne:</strong></p>  <ol>  <li>w sobotę o&nbsp;godzinie 18:00</li>  <li>w niedzielę o&nbsp;godzinie  <ul>  <li>9:30 w&nbsp;Kaplicy "Pod Dębem"</li>  <li>11:00 w&nbsp;kościele parafialnym.</li>  </ul>  </li>  </ol>  <p>Msze święte w&nbsp;ciągu tygodnia o&nbsp;godzinie 18:00 w&nbsp;kościele w&nbsp;łączności z&nbsp;Nabożeństwem Czerwcowym.<br>Przed każdą Mszą świętą okazja do Spowiedzi świętej.</p>  <p><strong>Życzmy bezpiecznych, miłych i&nbsp;udanych wakacji!</strong></p>  <p>Za wpłacone ofiary składamy serdeczne B&oacute;g zapłać!<br>Dowolną kwotę można wpłacać osobiście lub&nbsp;na konto bankowe parafii:<br><strong>79 1020 3844 0000 1502 0048 1044</strong></p>]]></description>
      <pubDate>Sun, 19 Jul 2026 15:11:55 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xvi-niedziela-zwykla-ogloszenia-duszpasterskie.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xvi-niedziela-zwykla-ogloszenia-duszpasterskie.html</guid>
      <tcid>211</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>XVI Niedziela zwyk&#x142;a - Intencje mszalne</title>
      <description><![CDATA[<table class="int_schedule" style="margin-left: auto; margin-right: auto;">  <tbody>  <tr>  <td class="int_cell-red" style="text-align: left;"><strong>Sobota</strong><br>18.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray" style="text-align: left;"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray" style="text-align: left;">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od Halinki, Tereni, Eli i&nbsp;Łucji.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr style="text-align: left;">  <td class="int_cell-red" rowspan="3">  <p><strong>XVI Niedziela zwykła</strong><br>19.07.2026</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <p><strong>9:30</strong></p>  <p>Pod Dębem</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od<span>&nbsp;</span>&nbsp;<span class="google-anno-t">rodziny</span><span>&nbsp;</span>Bojszczak z&nbsp; Szamotuł i&nbsp;Bździel z&nbsp;Dusznik,</li>  <li>++ Zofia, Bolesław Dera, Marianna, Czesław, Jadwiga Czechowscy - od dzieci i&nbsp;wnuk&oacute;w z<span>&nbsp;</span>&nbsp;<span class="google-anno-t">rodzinami</span>.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr style="text-align: left;">  <td class="int_cell-gray"><strong>11:00<br></strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od rodziny Pogorzelczyk.</li>  <li>++ Małgorzata, Maria i&nbsp;Jan Chytry, Alicja Rucka - od rodziny Pogorzelczyk.</li>  <li>+ Małgorzata Wł&oacute;ka - od c&oacute;rki z<span>&nbsp;</span>&nbsp;<span class="google-anno-t">rodziną</span>.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr style="text-align: left;">  <td class="int_cell-gray"><strong>16:00<br></strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od Rodzin Abstynenckich.</li>  </ol>  </td>  </tr>  </tbody>  </table>]]></description>
      <pubDate>Sun, 19 Jul 2026 14:02:31 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xvi-niedziela-zwykla-intencje-mszalne.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xvi-niedziela-zwykla-intencje-mszalne.html</guid>
      <tcid>208</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>XV Niedziela zwyk&#x142;a - Intencje mszalne</title>
      <description><![CDATA[<table class="int_schedule">  <tbody>  <tr>  <td class="int_cell-red"><strong>Sobota</strong><br>11.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od mieszkańc&oacute;w Mokrza.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-red" rowspan="2">  <p><strong>XV Niedziela zwykła</strong><br>12.07.2026</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <p><strong>9:30</strong></p>  <p>Pod Dębem</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>&nbsp;+ ks. Paweł Pawlicki - od parafian z&nbsp;Błot Małych,</li>  <li>+ Marian, Marianna Bryś, Aleksander, Walentyna Szychowiak.&nbsp;</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-gray"><strong>11:00<br></strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od Sołectwa Wsi Głuchowo i&nbsp;organizacji wiejskich, Koła Gospodyń Wiejskich i&nbsp;K&oacute;łka Rolniczego oraz&nbsp;od członk&oacute;w Polskiego Stronnictwa Ludowego Gminy Wronki,</li>  <li>+ Janusz Stachowiak - od żony Ewy.</li>  </ol>  </td>  </tr>  </tbody>  </table>  <table class="int_schedule">  <tbody>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Poniedziałek</strong><br>13.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>O beatyfikację Krzysia.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Wtorek</strong><br>14.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ Ks. Paweł Pawlicji - od Grupy Al.-ANON Wronki.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Środa</strong><br>15.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ Ks. Paweł Pawlicki - od Ewy i&nbsp;Henia Szymczak z<span>&nbsp;</span>&nbsp;<span class="google-anno-t">rodziną</span>.&nbsp;</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Czwartek</strong><br>16.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00<br></strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ Artur Markiewicz w&nbsp;15 rocznicę śmierci.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Piątek</strong><br>17.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <p>Zam&oacute;w intencję</p>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-red"><strong>Sobota</strong><br>18.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od Halinki, Tereni, Eli i&nbsp;Łucji.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-red" rowspan="3">  <p><strong>XVI Niedziela zwykła</strong><br>19.07.2026</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <p><strong>9:30</strong></p>  <p>Pod Dębem</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od<span>&nbsp;</span>&nbsp;<span class="google-anno-t">rodziny</span><span>&nbsp;</span>Bojszczak z&nbsp; Szamotuł i&nbsp;Bździel z&nbsp;Dusznik,</li>  <li>++ Zofia, Bolesław Dera, Marianna, Czesław, Jadwiga Czechowscy - od dzieci i&nbsp;wnuk&oacute;w z<span>&nbsp;</span>&nbsp;<span class="google-anno-t">rodzinami</span>.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-gray"><strong>11:00<br></strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od rodziny Pogorzelczyk.</li>  <li>++ Małgorzata, Maria i&nbsp;Jan Chytry, Alicja Rucka - od rodziny Pogorzelczyk.</li>  <li>+ Małgorzata Wł&oacute;ka - od c&oacute;rki z&nbsp;rodziną.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-gray"><strong>16:00<br></strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od Rodzin Abstynenckich.</li>  </ol>  </td>  </tr>  </tbody>  </table>]]></description>
      <pubDate>Sun, 12 Jul 2026 09:17:55 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xv-niedziela-zwykla-intencje-mszalne.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xv-niedziela-zwykla-intencje-mszalne.html</guid>
      <tcid>222</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>XV Niedziela zwyk&#x142;a - Og&#x142;oszenia duszpasterskie</title>
      <description><![CDATA[<p><strong>Msze święte niedzielne:</strong></p>  <ol>  <li>w sobotę o&nbsp;godzinie 18:00</li>  <li>w niedzielę o&nbsp;godzinie:  <ul>  <li>9:30 w&nbsp;Kaplicy "Pod Dębem"</li>  <li>11:00 w&nbsp;kościele parafialnym.</li>  </ul>  </li>  </ol>  <p>Msze święte w&nbsp;ciągu tygodnia o&nbsp;godzinie 18:00 w&nbsp;kościele w&nbsp;łączności z&nbsp;Nabożeństwem Czerwcowym.<br>Przed każdą Mszą świętą okazja do Spowiedzi świętej.</p>  <ol>  <li>Kontynuujemy lekturę Pisma świętego w&nbsp;rodzinach.<br>W tym tygodniu czytamy III rozdział Listu do Hebrajczyk&oacute;w.</li>  <li>13 lipca, w&nbsp;poniedziałek  <ul>  <li>Świętych Andrzeja Świerada i&nbsp;Benedykta - pustelnik&oacute;w.</li>  </ul>  </li>  <li>15 lipca, w&nbsp;środę  <ol>  <li>Świętego Bonawentury - biskupa i&nbsp;doktora Kościoła&nbsp;</li>  </ol>  </li>  <li>16 lipca, w&nbsp;czwartek  <ol>  <li>Najświętszej Maryi Panny z&nbsp;G&oacute;ry Karmel</li>  </ol>  </li>  <li>19 lipca, w&nbsp;następną niedzielę  <ol>  <li>XVI niedziela zwykła.</li>  </ol>  </li>  <li>Zachęcamy do korzystania z&nbsp;prasy katolickiej wyłożonej pod ch&oacute;rem.</li>  </ol>  <p><strong>Życzmy bezpiecznych, miłych i&nbsp;udanych wakacji!</strong></p>  <p>Za wpłacone ofiary składamy serdeczne B&oacute;g zapłać!<br>Dowolną kwotę można wpłacać osobiście lub&nbsp;na konto bankowe parafii:<br><strong>79 1020 3844 0000 1502 0048 1044</strong></p>]]></description>
      <pubDate>Sun, 12 Jul 2026 09:03:22 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xv-niedziela-zwykla-ogloszenia-duszpasterskie.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xv-niedziela-zwykla-ogloszenia-duszpasterskie.html</guid>
      <tcid>219</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>XIV Niedziela zwyk&#x142;a - Intencje mszalne</title>
      <description><![CDATA[<table class="int_schedule">  <tbody>  <tr>  <td class="int_cell-red"><strong>Sobota</strong><br>4.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od parafian z&nbsp;Ryczywołu,</li>  <li>+ Jan Jankowski w&nbsp;1 rocznicę<span>&nbsp;</span>&nbsp;<span class="google-anno-t">śmierci</span><span>&nbsp;</span>- od żony i&nbsp;dzieci.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-red" rowspan="2">  <p><strong>XIV Niedziela zwykła</strong><br>5.07.2026</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <p><strong>9:30</strong></p>  <p>Pod Dębem</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od rodziny Wojaczek,</li>  <li>+ Maria Świergiel - od Ewy J&oacute;źwiakowskiej,</li>  <li>+ Maria Kaszkowiak w&nbsp;7 rocznicę śmierci - od Majdańskich, Grzesi&oacute;w i&nbsp;Kapczyńskich.</li>  <li>+ Felicja Wachowiak w&nbsp;4 rocznicę śmierci.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-gray"><strong>11:00<br></strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od Zofii i&nbsp;Tadeusza Ciesielskich z&nbsp;rodziną.</li>  </ol>  </td>  </tr>  </tbody>  </table>  <table class="int_schedule">  <tbody>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Poniedziałek</strong><br>6.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <p>Zam&oacute;w intencję</p>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Wtorek</strong><br>7.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <p>Zam&oacute;w intencję</p>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Środa</strong><br>8.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <p>Zam&oacute;w intencję&nbsp;</p>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Czwartek</strong><br>9.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00<br></strong></td>  <td class="int_cell-gray">Zam&oacute;w intencję</td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-blue"><strong>Piątek</strong><br>10.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <p>Zam&oacute;w intencję</p>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-red"><strong>Sobota</strong><br>11.07.2026</td>  <td class="int_cell-gray"><strong>18:00</strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od mieszkańc&oacute;w Mokrza.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-red" rowspan="2">  <p><strong>XV Niedziela zwykła</strong><br>12.07.2026</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <p><strong>9:30</strong></p>  <p>Pod Dębem</p>  </td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od parafian z&nbsp;Błot Małych,</li>  <li>+ Marian, Marianna Bryś, Aleksander, Walentyna Szychowiak.</li>  </ol>  </td>  </tr>  <tr>  <td class="int_cell-gray"><strong>11:00<br></strong></td>  <td class="int_cell-gray">  <ol>  <li>+ ks. Paweł Pawlicki - od Sołectwa Wsi Głuchowo i&nbsp;organizacji wiejskich, Koła Gospodyń Wiejskich i&nbsp;K&oacute;łka Rolniczego oraz&nbsp;od członk&oacute;w Polskiego Stronnictwa Ludowego Gminy Wronki,</li>  <li>+ Janusz Stachowiak - od żony Ewy.</li>  </ol>  </td>  </tr>  </tbody>  </table>]]></description>
      <pubDate>Sun, 05 Jul 2026 09:19:46 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xiv-niedziela-zwykla-intencje-mszalne.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xiv-niedziela-zwykla-intencje-mszalne.html</guid>
      <tcid>223</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>XIV Niedziela zwyk&#x142;a - Og&#x142;oszenia duszpasterskie</title>
      <description><![CDATA[<p>O godzinie 10:30 spotkanie Żywego R&oacute;żańca.</p>  <p><strong>Msze święte niedzielne:</strong></p>  <ol>  <li>w sobotę o&nbsp;godzinie 18:00</li>  <li>w niedzielę o&nbsp;godzinie:  <ul>  <li>9:30 w&nbsp;Kaplicy "Pod Dębem"</li>  <li>11:00 w&nbsp;kościele parafialnym.</li>  </ul>  </li>  </ol>  <p>Msze święte w&nbsp;ciągu tygodnia o&nbsp;godzinie 18:00 w&nbsp;kościele w&nbsp;łączności z&nbsp;Nabożeństwem Czerwcowym.<br>Przed każdą Mszą świętą okazja do Spowiedzi świętej.</p>  <ol>  <li>Kontynuujemy lekturę Pisma świętego w&nbsp;rodzinach.<br>W tym tygodniu czytamy II rozdział Listu do Hebrajczyk&oacute;w.</li>  <li>6 lipca, w&nbsp;poniedziałek  <ul>  <li>Błogosławionej Marii Teresy Led&oacute;chowskiej.</li>  </ul>  </li>  <li>11 lipca, w&nbsp;sobotę  <ul>  <li>Święto świętego Benedykta, opata, patrona Europy&nbsp;</li>  </ul>  </li>  <li>12 lipca, w&nbsp;następną niedzielę  <ul>  <li>XV niedziela zwykła.</li>  </ul>  </li>  <li>Zachęcamy do korzystania z&nbsp;prasy katolickiej wyłożonej pod ch&oacute;rem.</li>  </ol>  <p><strong>Życzmy bezpiecznych, miłych i&nbsp;udanych wakacji!</strong></p>  <p>Za wpłacone ofiary składamy serdeczne B&oacute;g zapłać!<br>Dowolną kwotę można wpłacać osobiście lub&nbsp;na konto bankowe parafii:<br><strong>79 1020 3844 0000 1502 0048 1044</strong></p>]]></description>
      <pubDate>Sun, 05 Jul 2026 09:07:01 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xiv-niedziela-zwykla-ogloszenia-duszpasterskie.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/xiv-niedziela-zwykla-ogloszenia-duszpasterskie.html</guid>
      <tcid>220</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>23 maja - &#x15B;wi&#x119;ty Leoncjusz z&#xA0;Rostowa, biskup i&#xA0;m&#x119;czennik</title>
      <description><![CDATA[<p><strong><img style="margin-left: 10px; margin-right: 10px; float: right;" title="Święty Leoncjusz z&nbsp;Rostowa" src="https://parafia-chojno.pl/files/image/Patron_dnia/S%CC%81wie%CC%A8ty_Leoncjusz_z%C2%A0Rostowa.webp" alt="Patron dnia - Święty Leoncjusz z&nbsp;Rostowa"></strong></p>  <p><strong>Święty Leoncjusz z&nbsp;Rostowa, biskup i&nbsp;męczennik</strong> &mdash; pasterz na&nbsp;granicy chrztu i&nbsp;oporu.</p>  <p>Wspomnienie św. Leoncjusza z&nbsp;Rostowa, biskupa i&nbsp;męczennika, obchodzone 23 maja, prowadzi do chrystianizacji Rusi Kijowskiej w&nbsp;XI wieku, a&nbsp;zarazem do trudnego spotkania Ewangelii z&nbsp;pogaństwem, lokalnym oporem i&nbsp;światem, w&nbsp;kt&oacute;rym chrzest księcia nie oznaczał jeszcze pełnego nawr&oacute;cenia ludu. Leoncjusz jest czczony jako biskup Rostowa, misjonarz ziemi rostowskiej i&nbsp;świadek wiary, kt&oacute;ry według tradycji poni&oacute;sł śmierć z&nbsp;rąk pogan około 1073 roku. Źr&oacute;dła hagiograficzne podkreślają, że&nbsp;był związany z&nbsp;monasterem kijowsko-pieczerskim, należał do pierwszego pokolenia mnich&oacute;w tego środowiska, kt&oacute;re dało Kościołowi biskupa, i&nbsp;został posłany do Rostowa, gdzie wcześniejsi pasterze napotkali silny op&oacute;r ludności pogańskiej (por. źr&oacute;dła hagiograficzne [6], [7]).&nbsp;</p>  <p>Już sam kontekst jego życia wymaga ostrożności. Tradycja wschodniosłowiańska zachowała o&nbsp;nim przekaz o&nbsp;charakterze hagiograficznym, w&nbsp;kt&oacute;rym historyczny rdzeń misji biskupa łączy się z&nbsp;obrazami typowymi dla żywot&oacute;w świętych: odwagą wobec tłumu, nauczaniem dzieci, nawr&oacute;ceniem pogan, śmiercią męczeńską i&nbsp;p&oacute;źniejszą czcią relikwii. Nie należy czytać tego przekazu jak nowoczesnego raportu historycznego. Trzeba jednak&nbsp;uszanować to, co Kości&oacute;ł w&nbsp;nim przechował: pamięć o&nbsp;pasterzu, kt&oacute;ry nie budował wiary przemocą, lecz&nbsp;słowem, krzyżem, cierpliwością i&nbsp;gotowością oddania życia.</p>  <p><strong>Ewangelia na&nbsp;ziemi jeszcze nieochrzczonej sercem</strong><br>Chrzest Rusi w&nbsp;988 roku, związany z&nbsp;księciem Włodzimierzem, był wydarzeniem przełomowym, ale&nbsp;nie zakończył procesu ewangelizacji. &nbsp;Chrześcijaństwo przyjęte przez władzę książęcą musiało jeszcze wejść w&nbsp;życie miast, wsi, rodzin, obyczaj&oacute;w, pamięci ludowej i&nbsp;codziennych wybor&oacute;w. Rost&oacute;w należał do tych teren&oacute;w, gdzie pogaństwo trwało długo i&nbsp;mocno. Przekazy o&nbsp;Leoncjuszu m&oacute;wią, że&nbsp;poganie wypędzili wcześniej dw&oacute;ch jego poprzednik&oacute;w, Teodora i&nbsp;Hilariona, a&nbsp;jego samego także usiłowali usunąć z&nbsp;miasta (por. opracowania hagiograficzne [6], [7]).</p>  <p>W tej sytuacji Leoncjusz jawi się jako biskup misyjny, a&nbsp;nie tylko administrator diecezji. Katedra biskupia nie była dla niego stabilnym urzędem w&nbsp;społeczeństwie już ukształtowanym przez Ewangelię. Była miejscem walki duchowej o&nbsp;pierwsze przyjęcie &nbsp;Chrystusa. Misja taka wymagała cierpliwości większej niż jednorazowe głoszenie. Trzeba było nie tylko ochrzcić, ale&nbsp;nauczyć wiary; nie tylko zburzyć dawne bożki, ale&nbsp;ukazać piękno Chrystusa; nie tylko przem&oacute;wić do dorosłych, ale&nbsp;wychować młode pokolenie.</p>  <p>W Ewangelii Chrystus posyła Apostoł&oacute;w, m&oacute;wiąc: &bdquo;Idźcie więc&nbsp;i&nbsp;nauczajcie wszystkie narody&rdquo; (Mt 28,19 [3]). Leoncjusz żył wiele stuleci po Apostołach, ale&nbsp;jego posługa należy do tej samej dynamiki. Kości&oacute;ł nie jest wsp&oacute;lnotą zamkniętą w&nbsp;obszarach już uformowanych religijnie. Jest posłany tam, gdzie wiara jest jeszcze krucha, odrzucana, niezrozumiana albo&nbsp;dopiero zapuszcza korzenie.</p>  <p><strong>Dzieci jako pierwsza ziemia zasiewu</strong><br>Jednym z&nbsp;najbardziej charakterystycznych element&oacute;w przekazu o&nbsp;św. Leoncjuszu jest jego praca z&nbsp;dziećmi i&nbsp;młodzieżą. Hagiograficzna tradycja podaje, że&nbsp;po wygnaniu z&nbsp;miasta osiadł w&nbsp;pobliżu Rostowa, zbudował cerkiew ku czci Archanioła Michała i&nbsp;zaczął przede wszystkim nauczać dzieci: karmił je, przyciągał dobrocią, uczył podstaw wiary i&nbsp;chrzcił. Dopiero przez dzieci Ewangelia miała stopniowo docierać do dorosłych (por. opracowanie prawosławne [7]).&nbsp;</p>  <p>Ten motyw jest niezwykle głęboki. Misjonarz może pr&oacute;bować natychmiastowego zwycięstwa nad oporem dorosłych. Leoncjusz, według tradycji, wybrał drogę cierpliwszą: formację serc młodych. Nie chodziło o&nbsp;manipulowanie dziećmi przeciw rodzicom, ale&nbsp;o rozpoznanie, że&nbsp;przyszłość Kościoła rodzi się przez katechezę, troskę, karmienie, wychowanie i&nbsp;bliskość. Wiara nie jest tylko przekazem idei. Jest wprowadzeniem w&nbsp;życie z&nbsp;Bogiem.</p>  <p>Słowa Jezusa: &bdquo;Pozw&oacute;lcie dzieciom przychodzić do Mnie&rdquo; (Mk 10,14 [3]) nabierają tu szczeg&oacute;lnej wymowy. Chrystus nie traktuje dzieci jako dodatku do wsp&oacute;lnoty dorosłych. Ukazuje je jako tych, do kt&oacute;rych należy kr&oacute;lestwo Boże. Leoncjusz, ucząc dzieci na&nbsp;pograniczu chrześcijaństwa i&nbsp;pogaństwa, działał w&nbsp;tej samej logice: zaczynał od tych, kt&oacute;rych świat łatwo pomijał, ale&nbsp;w kt&oacute;rych mogło zakiełkować nowe życie.</p>  <p><strong>Krzyż wobec gniewnego tłumu</strong><br>Tradycja przekazuje, że&nbsp;poganie, podburzeni przez kapłan&oacute;w dawnych kult&oacute;w, zebrali się przeciw Leoncjuszowi. Biskup miał wyjść im naprzeciw z&nbsp;krzyżem w&nbsp;rękach, bez broni i&nbsp;bez ucieczki. Ten obraz trzeba czytać jako ikonę pasterskiej odwagi. Nawet jeśli hagiograficzny opis został ukształtowany językiem p&oacute;źniejszej pobożności, jego sens jest jasny: pasterz nie odpowiada na&nbsp;przemoc przemocą, ale&nbsp;świadectwem Chrystusa ukrzyżowanego (por. źr&oacute;dła hagiograficzne [6], [7]).</p>  <p>Krzyż w&nbsp;ręku biskupa nie jest znakiem władzy magicznej. Jest wyznaniem, że&nbsp;prawdziwe zwycięstwo Kościoła nie dokonuje się mieczem. Chrystus powiedział Piotrowi w&nbsp;ogrodzie Getsemani: &bdquo;Schowaj miecz sw&oacute;j do pochwy&rdquo; (J 18,11 [3]). Misja Kościoła nie może polegać na&nbsp;wymuszeniu wiary. Może natomiast&nbsp;polegać na&nbsp;takim świadectwie, kt&oacute;re gotowe jest wejść w&nbsp;niebezpieczeństwo, aby nie opuścić owczarni.</p>  <p>W tym miejscu Leoncjusz jest szczeg&oacute;lnie ważny dla rozumienia chrystianizacji. Zewnętrzna historia narod&oacute;w bywała niekiedy związana z&nbsp;decyzjami politycznymi, presją władc&oacute;w i&nbsp;gwałtownością epoki. Święci misjonarze przypominają jednak&nbsp;właściwy porządek: wiara rodzi się ze słuchania, z&nbsp;łaski, z&nbsp;przykładu, z&nbsp;katechezy, z&nbsp;cierpliwości i&nbsp;z krwi świadk&oacute;w. Krzyż niesiony przez biskupa nie jest narzędziem dominacji, lecz&nbsp;znakiem Tego, kt&oacute;ry oddał życie za nieprzyjaci&oacute;ł.</p>  <p><strong>Biskup i&nbsp;męczennik</strong><br>Święty Leoncjusz jest czczony jako biskup i&nbsp;męczennik. Część źr&oacute;deł podaje rok jego śmierci około 1073, inne wskazują 1077, a&nbsp;tradycja wiąże jego męczeństwo z&nbsp;oporem pogan ziemi rostowskiej. Takie rozbieżności w&nbsp;datowaniu są typowe dla średniowiecznej hagiografii wschodniosłowiańskiej i&nbsp;wymagają ostrożności. Pewny pozostaje sam rdzeń pamięci: był biskupem Rostowa, działał misyjnie i&nbsp;został zapamiętany jako świadek wiary na&nbsp;terenie jeszcze mocno pogańskim (por. opracowania [6], [10]).&nbsp;</p>  <p>Męczeństwo Leoncjusza należy rozumieć w&nbsp;świetle sł&oacute;w Chrystusa o&nbsp;dobrym pasterzu: &bdquo;Dobry pasterz daje życie swoje za owce&rdquo; (J 10,11 [3]). Biskup nie jest tylko nauczycielem doktryny. Jest pasterzem, kt&oacute;ry ma trwać przy owczarni także wtedy, gdy grozi mu odrzucenie. W przypadku Leoncjusza owczarnia była dopiero gromadzona. Tym bardziej jego świadectwo nabiera ostrości: oddać życie nie za wsp&oacute;lnotę już ukształtowaną i&nbsp;wdzięczną, lecz&nbsp;za lud, kt&oacute;ry dopiero zaczyna słyszeć Ewangelię.</p>  <p>W tradycji Kościoła męczennik nie jest człowiekiem, kt&oacute;ry szuka śmierci. Jest tym, kt&oacute;ry nie ucieka od wierności, gdy śmierć staje się ceną. Leoncjusz nie jest święty dlatego, że&nbsp;wszedł w&nbsp;konflikt z&nbsp;poganami. Jest święty dlatego, że&nbsp;głosił &nbsp;Chrystusa bez przemocy i&nbsp;nie porzucił misji, gdy napotkała op&oacute;r.</p>  <p><strong>Relikwie i&nbsp;pamięć Rostowa</strong><br>Ważnym elementem kultu św. Leoncjusza jest odkrycie jego relikwii. Tradycja podaje, że&nbsp;jego ciało zostało pochowane w&nbsp;cerkwi Bogurodzicy w&nbsp;Rostowie, a&nbsp;relikwie odnaleziono w&nbsp;1164 roku jako nienaruszone; odtąd kult świętego jeszcze bardziej się rozwinął, a&nbsp;sob&oacute;r rostowski bywał określany jako sob&oacute;r Leoncjusza Cudotw&oacute;rcy (por. opracowania hagiograficzne [7]).</p>  <p>Dla nowoczesnej wrażliwości opowieści o&nbsp;nienaruszonych relikwiach i&nbsp;cudach mogą być trudne. Trzeba je czytać w&nbsp;duchu Kościoła: nie jako sensację, lecz&nbsp;jako świadectwo wiary w&nbsp;świętość ciała i&nbsp;w komunię świętych. &nbsp;Chrześcijaństwo nie gardzi ciałem. Wierzy w&nbsp;zmartwychwstanie ciała. Dlatego relikwie nie są pamiątką po zmarłym bohaterze, ale&nbsp;znakiem, że&nbsp;łaska dotknęła konkretnego człowieka, jego życia, pracy, cierpienia i&nbsp;śmierci.</p>  <p>Pamięć o&nbsp;Leoncjuszu stała się częścią duchowej tożsamości Rostowa. Źr&oacute;dła prawosławne nazywają go jednym z&nbsp;najbardziej znanych świętych ziemi rostowskiej i&nbsp;wiążą jego wspomnienie z&nbsp;dniem 23 maja według kalendarza cerkiewnego oraz&nbsp;z p&oacute;źniejszym soborem świętych rostowsko-jarosławskich (por. opracowania [11], [12]).</p>  <p><strong>Święty Kościoła niepodzielonego</strong><br>Leoncjusz żył w&nbsp;XI wieku, w&nbsp;czasie, gdy rana między Wschodem i&nbsp;Zachodem narastała, ale&nbsp;jego postać należy do duchowego dziedzictwa chrześcijaństwa ruskiego, kt&oacute;re pozostaje ważne dla całego Kościoła. W katolickich zestawieniach hagiograficznych jego wspomnienie r&oacute;wnież pojawia się 23 maja, a&nbsp;polskie opracowania popularne przedstawiają go jako biskupa i&nbsp;męczennika Rostowa (por. opracowania [6], [10]).&nbsp;</p>  <p>Trzeba tu m&oacute;wić z&nbsp;szacunkiem. Leoncjusz jest szczeg&oacute;lnie czczony w&nbsp;tradycji prawosławnej, ale&nbsp;jego życie dotyka rzeczywistości wcześniejszej i&nbsp;głębszej niż p&oacute;źniejsze podziały konfesyjne: głoszenia Chrystusa, posługi biskupiej, katechezy, męczeństwa i&nbsp;świętości. W tym sensie może być odczytywany także jako świadek chrześcijaństwa wschodniego, kt&oacute;rego doświadczenie zachęca katolik&oacute;w do wdzięcznego spojrzenia na&nbsp;świętość istniejącą poza łacińskim kręgiem kulturowym.</p>  <p>Nie chodzi o&nbsp;zacieranie r&oacute;żnic doktrynalnych ani&nbsp;o łatwy ekumenizm. Chodzi o&nbsp;uznanie, że&nbsp;Duch Święty działał w&nbsp;historii chrześcijaństwa także przez świętych, kt&oacute;rych kult rozwijał się w&nbsp;tradycji wschodniej. Leoncjusz, biskup misjonarz, przypomina, że&nbsp;Kości&oacute;ł oddycha pamięcią wielu ziem, język&oacute;w i&nbsp;obrządk&oacute;w.</p>  <p><strong>Chrystianizacja jako cierpliwa przemiana serca</strong><br>Jednym z&nbsp;najważniejszych temat&oacute;w, jakie odsłania życie św. Leoncjusza, jest natura chrystianizacji. Nie wystarczy zmiana zewnętrznych znak&oacute;w. Nie wystarczy, że&nbsp;w mieście stanie świątynia, a&nbsp;władca przyjmie chrzest. Ewangelia musi wejść w&nbsp;serce, język, obyczaj, rodzinę, wychowanie, śmierć i&nbsp;nadzieję. Rost&oacute;w Leoncjusza pokazuje, że&nbsp;między formalnym początkiem chrześcijaństwa a&nbsp;jego głębokim zakorzenieniem może upłynąć wiele pokoleń.</p>  <p>To doświadczenie jest aktualne także dzisiaj. W wielu społeczeństwach &nbsp;chrześcijaństwo istnieje jako tradycja kulturowa, ale&nbsp;serca ludzi pozostają często nieprzeorane przez Ewangelię. Można znać święta, obrzędy i&nbsp;symbole, a&nbsp;jednocześnie żyć według zupełnie innego porządku. Leoncjusz uczy, że&nbsp;ewangelizacja musi cierpliwie wracać do podstaw: do dzieci, katechezy, modlitwy, przykładu, sakrament&oacute;w i&nbsp;odwagi pasterzy.</p>  <p>W tym sensie misja w&nbsp;pogańskim Rostowie nie jest tylko historią dalekiej Rusi. Jest obrazem każdego miejsca, gdzie Chrystus został przyjęty zewnętrznie, ale&nbsp;jeszcze nie jako Pan serca. Prawdziwy misjonarz nie gardzi takim miejscem. Nie ucieka od niego. Buduje małą cerkiew, zbiera dzieci, karmi, uczy, chrzci, modli się i&nbsp;czeka.</p>  <p><strong>Biskup jako ojciec wiary</strong><br>Leoncjusz ukazuje także biskupstwo jako ojcostwo w&nbsp;wierze. Biskup nie jest tylko strażnikiem granic administracyjnych. Jest tym, kt&oacute;ry rodzi Kości&oacute;ł przez słowo, sakramenty i&nbsp;pasterską miłość. Święty Paweł pisał do Koryntian: &bdquo;w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię ja was zrodziłem&rdquo; (1 Kor 4,15 [3]). Te słowa można odnieść do każdego autentycznego pasterza misyjnego.</p>  <p>Ojcostwo Leoncjusza było szczeg&oacute;lnie widoczne w&nbsp;stosunku do młodych. Według przekazu nie zaczął od walki o&nbsp;wpływ nad elitami, ale&nbsp;od dzieci. To bardzo ewangeliczne. Ojciec wiary nie tylko naucza prawd, ale&nbsp;karmi, chroni, cierpliwie powtarza, znosi op&oacute;r i&nbsp;widzi przyszłość tam, gdzie inni widzą tylko słabość. Dziecko ochrzczone i&nbsp;nauczone wiary mogło stać się początkiem chrześcijańskiego domu, a&nbsp;chrześcijański dom &mdash; początkiem przemiany miasta.</p>  <p>Dla wsp&oacute;łczesnych biskup&oacute;w, kapłan&oacute;w, katechet&oacute;w i&nbsp;rodzic&oacute;w jest to przesłanie bardzo konkretne. Nie wolno lekceważyć formacji dzieci i&nbsp;młodzieży. Kości&oacute;ł, kt&oacute;ry zaniedbuje młodych, traci przyszłość nie dlatego, że&nbsp;spadają statystyki, ale&nbsp;dlatego, że&nbsp;przestaje rodzić wiarę w&nbsp;kolejnym pokoleniu.&nbsp;</p>  <p><strong>Aktualność świętego Rostowa</strong><br>Święty Leoncjusz z&nbsp;Rostowa jest aktualny przez swoją misyjną cierpliwość. W świecie, kt&oacute;ry często żąda natychmiastowych efekt&oacute;w, pokazuje drogę długą: nauczanie dzieci, budowanie małej wsp&oacute;lnoty, trwanie mimo wygnania, powr&oacute;t do ludzi niechętnych, głoszenie &nbsp;Chrystusa bez przemocy. To nie jest metoda spektakularna, ale&nbsp;jest głęboko ewangeliczna.</p>  <p>Jest także aktualny jako świadek odwagi bez agresji. Wyszedł naprzeciw gniewowi z&nbsp;krzyżem, nie z&nbsp;mieczem. Kości&oacute;ł, jeśli chce być wierny Chrystusowi, nie może odpowiadać pogaństwu świata jego własnymi środkami. Może głosić, modlić się, wychowywać, cierpieć, przebaczać i&nbsp;świadczyć. Krzyż nie jest słabością strategii. Jest mocą Boga objawioną w&nbsp;formie, kt&oacute;rej świat często nie rozumie.</p>  <p>Dla chrześcijan żyjących w&nbsp;kulturze coraz bardziej obcej Ewangelii Leoncjusz jest patronem spokojnej, wytrwałej misji. Nie wolno idealizować przeszłości ani&nbsp;narzekać jedynie na&nbsp;pogaństwo wsp&oacute;łczesności. Trzeba robić to, co robił pasterz Rostowa: zaczynać od tych, kt&oacute;rzy jeszcze mogą zostać uformowani; nie zrażać się oporem; nie mylić sukcesu z&nbsp;wiernością; ufać, że&nbsp;łaska działa wolniej, niż chciałaby ludzka niecierpliwość.</p>  <p><strong>Świadek z&nbsp;krzyżem w&nbsp;ręku</strong><br>Wspominając św. Leoncjusza 23 maja, Kości&oacute;ł patrzy na&nbsp;biskupa, kt&oacute;ry stanął na&nbsp;granicy świat&oacute;w: starego pogaństwa i&nbsp;młodego chrześcijaństwa, decyzji książęcej i&nbsp;nawr&oacute;cenia ludu, urzędu biskupiego i&nbsp;męczeńskiej misji. Jego życie nie jest bogato udokumentowane według standard&oacute;w nowoczesnej historii, ale&nbsp;jego duchowy profil pozostaje wyraźny: pasterz, misjonarz, katecheta dzieci, świadek krzyża i&nbsp;męczennik.</p>  <p>Nie jest to święty triumfu. Jest to święty zasiewu. Jego praca nie polegała na&nbsp;natychmiastowym zwycięstwie nad pogaństwem, lecz&nbsp;na sianiu wiary tam, gdzie gleba była twarda. Właśnie dlatego&nbsp;jest bliski każdemu, kto pracuje dla Ewangelii bez szybkich owoc&oacute;w: rodzicom, katechetom, kapłanom, misjonarzom, wychowawcom, duszpasterzom małych wsp&oacute;lnot i&nbsp;wszystkim, kt&oacute;rzy doświadczają, że&nbsp;serca ludzkie nie zmieniają się od razu.</p>  <p>Święty Leoncjusz uczy, że&nbsp;pasterz nie może opuścić miejsca trudnego tylko dlatego, że&nbsp;nie jest przyjęty. Uczy, że&nbsp;dzieci są drogą przyszłości Kościoła. Uczy, że&nbsp;krzyż jest mocniejszy niż gniew tłumu. Uczy wreszcie, że&nbsp;prawdziwa chrystianizacja zaczyna się tam, gdzie człowiek nie tylko przyjmuje imię chrześcijanina, ale&nbsp;pozwala, aby Chrystus przemienił jego serce.</p>  <hr>  <p>[1] Martyrologium Romanum, editio typica altera. Citt&agrave; del Vaticano: Libreria Editrice Vaticana, 2004.<br>[2] Liturgia Horarum iuxta Ritum Romanum, editio typica altera, Commune martyrum et Commune pastorum. Citt&agrave; del Vaticano: Typis Polyglottis Vaticanis, 1985.<br>[3] Pismo Święte Starego i&nbsp;Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wyd. 5. Poznań: Pallottinum, 2003.<br>[4] Missale Romanum, editio typica tertia, Commune martyrum et Commune pastorum. Citt&agrave; del Vaticano: Typis Vaticanis, 2002.<br>[5] The Orthodox Church in America, &ldquo;Saint Leontius, Bishop of Rostov,&rdquo; kalendarz liturgiczny i&nbsp;troparion/kontakion, wspomnienie 23 maja.<br>[6] Brewiarz.pl, &bdquo;23 maja &mdash; Św. Leoncjusz z&nbsp;Rostowa, biskup i&nbsp;męczennik,&rdquo; opracowanie hagiograficzne.<br>[7] Cerkiew.pl, &bdquo;Leoncjusz, biskup Rostowa,&rdquo; opracowanie hagiograficzne tradycji prawosławnej.<br>[8] Monaster Kijowsko-Pieczerski, tradycja żywot&oacute;w świętych mnich&oacute;w pieczerskich, przekaz o&nbsp;św. Leoncjuszu jako biskupie wywodzącym się ze środowiska ławry.<br>[9] G. Fedotov, The Russian Religious Mind, vol. 1: Kievan Christianity. Cambridge, MA: Harvard University Press, 1946.<br>[10] Catholic Online, &ldquo;St. Leontius,&rdquo; hasło hagiograficzne dotyczące biskupa i&nbsp;misjonarza Rostowa.<br>[11] OrthodoxWiki, &ldquo;May 23,&rdquo; zestawienie liturgiczne świętych dnia, wpis: Leontius, Bishop and Wonderworker of Rostov.<br>[12] The Orthodox Church in America, &ldquo;Synaxis of the Saints of Rostov,&rdquo; wspomnienie soboru świętych rostowsko-jarosławskich.</p>  <p>(*) Wizerunki świętych i&nbsp;błogosławionych oraz&nbsp;inne grafiki generowane przez AI na&nbsp;podstawie opis&oacute;w i&nbsp;innych dostępnych materiał&oacute;w graficznych.&nbsp;</p>]]></description>
      <pubDate>Sat, 23 May 2026 14:38:53 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/23-maja-swiety-leoncjusz-z-rostowa-biskup-i-meczennik.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/23-maja-swiety-leoncjusz-z-rostowa-biskup-i-meczennik.html</guid>
      <tcid>210</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>22 maja - &#x15B;wi&#x119;ta Rita z Cascii, zakonnica</title>
      <description><![CDATA[<p><strong><img style="float: right; margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="Święta Rita z&nbsp;Cascii, zakonnica" src="https://parafia-chojno.pl/files/image/Patron_dnia/S%CC%81wie%CC%A8ta_Rita_z_Cascii.webp" alt="Święta Rita z&nbsp;Cascii, zakonnica">Święta Rita z&nbsp;Cascii, zakonnica</strong> &mdash; rana przebaczenia i&nbsp;mądrość krzyża.</p>  <p>Wspomnienie św. Rity z&nbsp;Cascii, zakonnicy, obchodzone 22 maja, prowadzi do Umbrii p&oacute;źnego średniowiecza, ale&nbsp;zarazem bardzo blisko ludzkiego życia w&nbsp;jego najbardziej bolesnych wymiarach: małżeństwa trudnego, przemocy, zemsty rodowej, macierzyństwa, wdowieństwa, samotności, pragnienia życia zakonnego, choroby i&nbsp;mistycznego zjednoczenia z&nbsp;Męką Chrystusa. Rita, urodzona jako Margherita Lotti około 1381 roku w&nbsp;Roccaporena koło Cascii, zmarła w&nbsp;nocy z&nbsp;21 na&nbsp;22 maja 1447 roku według Vatican News, choć inne tradycje i&nbsp;opracowania podają także rok 1457; sama rozbieżność dat przypomina, że&nbsp;jej życie znamy gł&oacute;wnie przez tradycję hagiograficzną i&nbsp;lokalną pamięć kultu, nie przez nowoczesną dokumentację biograficzną.</p>  <p>Kości&oacute;ł czci ją jednak&nbsp;nie dlatego, że&nbsp;zachowała się pełna kronika jej życia, lecz&nbsp;dlatego, że&nbsp;w jej drodze rozpoznał szczeg&oacute;lny kształt Ewangelii: miłość silniejszą niż przemoc, przebaczenie silniejsze niż zemsta, cierpliwość silniejszą niż rozpacz i&nbsp;pragnienie Boga silniejsze niż każda ludzka niemożność. Jan Paweł II, przemawiając do pielgrzym&oacute;w w&nbsp;setną rocznicę jej kanonizacji, ukazał Ritę jako kobietę, kt&oacute;ra przeszła przez r&oacute;żne stany życia &mdash; małżeństwo, macierzyństwo, wdowieństwo i&nbsp;życie zakonne &mdash; i&nbsp;w każdym z&nbsp;nich szukała wierności Chrystusowi (Jan Paweł II [5]).</p>  <p><strong>Świętość pośr&oacute;d zranionego domu<br></strong>Rita nie rozpoczęła życia jako zakonnica. Zgodnie z&nbsp;tradycją została wydana za mąż za Paola Manciniego, człowieka gwałtownego, uwikłanego w&nbsp;konflikty i&nbsp;logikę rodzinnej zemsty. Opracowania augustiańskie wskazują, że&nbsp;przez lata życia małżeńskiego starała się cierpliwie wpływać na&nbsp;męża i&nbsp;prowadzić go ku przemianie, a&nbsp;po jego zab&oacute;jstwie pr&oacute;bowała powstrzymać syn&oacute;w przed wejściem na&nbsp;drogę odwetu (por. opracowanie augustiańskie [7]).</p>  <p>To bardzo ważne, aby nie opowiadać tej historii zbyt łatwo. Świętość Rity nie polegała na&nbsp;biernym usprawiedliwianiu przemocy ani&nbsp;na religijnym idealizowaniu cierpienia w&nbsp;małżeństwie. Kości&oacute;ł nie uczy, że&nbsp;krzywda sama w&nbsp;sobie jest dobrem. Uczy natomiast, że&nbsp;nawet w&nbsp;sytuacjach głęboko zranionych człowiek może zostać wezwany do odpowiedzi ewangelicznej: do modlitwy, przebaczenia, odmowy zemsty i&nbsp;szukania pokoju. Rita nie czyniła z&nbsp;przemocy normy. Pr&oacute;bowała przerwać jej dziedziczenie.</p>  <p>W tym sensie jej życie szczeg&oacute;lnie mocno oświetla słowa Chrystusa: &bdquo;Błogosławieni, kt&oacute;rzy wprowadzają pok&oacute;j, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi&rdquo; (Mt 5,9 [3]). Pok&oacute;j w&nbsp;Ewangelii nie jest tylko brakiem konfliktu. Jest owocem łaski, kt&oacute;ra potrafi zatrzymać spiralę odwetu. Rita żyła w&nbsp;świecie, w&nbsp;kt&oacute;rym rodzinny honor, przemoc i&nbsp;zemsta mogły przechodzić z&nbsp;pokolenia na&nbsp;pokolenie. Jej świętość polegała między innymi na&nbsp;tym, że&nbsp;nie zgodziła się, aby śmierć męża stała się duchową śmiercią jej syn&oacute;w.</p>  <p><strong>Matka wobec tajemnicy utraty</strong><br>Tradycja hagiograficzna m&oacute;wi, że&nbsp;Rita modliła się, aby jej synowie nie stali się zab&oacute;jcami w&nbsp;imię zemsty. Wkr&oacute;tce potem obaj mieli umrzeć, prawdopodobnie wskutek choroby. Tego wątku nie można przedstawiać w&nbsp;spos&oacute;b uproszczony, jakby B&oacute;g &bdquo;zabrał&rdquo; dzieci po to, by matka uniknęła gorszego nieszczęścia. Taka interpretacja byłaby duchowo niebezpieczna i&nbsp;teologicznie zbyt łatwa. Lepiej powiedzieć ostrożnie: tradycja widziała w&nbsp;Ricie matkę, kt&oacute;ra w&nbsp;obliczu największego lęku &mdash; moralnej zguby własnych dzieci &mdash; modliła się o&nbsp;ich zbawienie bardziej niż o&nbsp;spełnienie własnych uczuć.</p>  <p>To prowadzi do bardzo trudnego centrum chrześcijańskiej wiary. Rodzic kocha dziecko miłością realną, cielesną, głęboką i&nbsp;często bolesną. Ale dziecko nie jest własnością rodzica. Należy do Boga. Chrześcijańskie macierzyństwo nie polega więc&nbsp;jedynie na&nbsp;ochronie życia doczesnego, choć ta ochrona jest świętym obowiązkiem. Polega r&oacute;wnież na&nbsp;pragnieniu życia wiecznego. Rita jako matka musiała przejść przez ciemność, w&nbsp;kt&oacute;rej nie da się znaleźć łatwych sł&oacute;w.</p>  <p>W tym świetle można odczytać słowa św. Pawła: &bdquo;Wiemy, że&nbsp;B&oacute;g z&nbsp;tymi, kt&oacute;rzy Go miłują, wsp&oacute;łdziała we wszystkim dla ich dobra&rdquo; (Rz 8,28 [3]). Nie oznacza to, że&nbsp;każda strata staje się natychmiast zrozumiała albo&nbsp;że cierpienie przestaje boleć. Oznacza, że&nbsp;także to, czego człowiek nie potrafi objąć rozumem, może zostać oddane Bogu. Rita nie jest patronką łatwego pocieszenia. Jest patronką wiary, kt&oacute;ra trwa wtedy, gdy pocieszenie nie przychodzi.</p>  <p><strong>Wdowieństwo jako brama do nowego powołania</strong><br>Po śmierci męża i&nbsp;syn&oacute;w Rita zapragnęła życia zakonnego. Zgodnie z&nbsp;tradycją wstąpiła do wsp&oacute;lnoty augustianek w&nbsp;Cascii po okresie trudności, ponieważ&nbsp;jej wcześniejsze życie rodzinne i&nbsp;powiązania z&nbsp;lokalnymi konfliktami stanowiły przeszkodę. Opracowanie Vatican State przypomina jej drogę od życia rodzinnego do klasztoru i&nbsp;wskazuje, że&nbsp;po pojednaniu zwaśnionych stron mogła wejść do wsp&oacute;lnoty zakonnej w&nbsp;Cascii.</p>  <p>Ten etap jej życia jest bardzo ważny teologicznie. Wdowieństwo nie było końcem jej powołania. Stało się przejściem. B&oacute;g nie prowadził Rity jedną prostą drogą od dzieciństwa do klasztoru. Prowadził ją przez małżeństwo, macierzyństwo, stratę i&nbsp;dopiero potem przez życie zakonne. W ten spos&oacute;b Rita ukazuje świętość, kt&oacute;ra nie mieści się w&nbsp;jednym schemacie. Nie była &bdquo;od początku&rdquo; tylko mniszką ani&nbsp;&bdquo;tylko&rdquo; żoną i&nbsp;matką. Była kobietą, kt&oacute;rej życie przechodziło przez r&oacute;żne stany, a&nbsp;łaska Boża nie opuściła żadnego z&nbsp;nich.</p>  <p>Jan Paweł II podkreślał właśnie tę pełnię kobiecego doświadczenia Rity, wskazując, że&nbsp;w swoim życiu jako małżonka, matka, wdowa i&nbsp;zakonnica ukazała szczeg&oacute;lną intensywność chrześcijańskiego powołania kobiety (Jan Paweł II [5]). Nie chodzi tu o&nbsp;idealizację cierpienia kobiety ani&nbsp;o sprowadzenie jej świętości do znoszenia trudnych okoliczności. Chodzi o&nbsp;zdolność odpowiedzi na&nbsp;łaskę w&nbsp;każdej sytuacji, także wtedy, gdy życie przybiera kształt zupełnie inny od pierwotnych pragnień.</p>  <p><strong>Augustiańska szkoła serca</strong><br>Jako zakonnica Rita weszła w&nbsp;duchowość augustiańską. Reguła św. Augustyna kładzie nacisk na&nbsp;wsp&oacute;lnotę, jedność serc zwr&oacute;conych ku Bogu, modlitwę, pokorę i&nbsp;miłość braterską. To nie była dla Rity ucieczka od świata w&nbsp;sensie zapomnienia dawnych ran. Klasztor stał się miejscem, gdzie rany mogły zostać przemienione przez modlitwę, posłuszeństwo i&nbsp;kontemplację Ukrzyżowanego.</p>  <p>Święty Augustyn w&nbsp;swoich pismach nieustannie powraca do prawdy o&nbsp;niespokojnym sercu człowieka, kt&oacute;re odnajduje odpoczynek dopiero w&nbsp;Bogu (por. Augustyn, Confessiones [8]). Rita mogła rozumieć tę prawdę nie tylko intelektualnie, ale&nbsp;egzystencjalnie. Jej życie było pełne niepokoju: domowego, rodzinnego, społecznego i&nbsp;duchowego. W klasztorze ten niepok&oacute;j nie został wymazany z&nbsp;pamięci, lecz&nbsp;wprowadzony w&nbsp;modlitwę.</p>  <p>W tym sensie Rita nie jest tylko świętą &bdquo;od spraw niemożliwych&rdquo;. Jest świętą serca przemienianego przez Boga. Człowiek bardzo często chce, aby B&oacute;g najpierw zmienił okoliczności. Święci pokazują, że&nbsp;B&oacute;g nieraz zaczyna od przemiany serca, kt&oacute;re potem inaczej przeżywa nawet te okoliczności, kt&oacute;rych nie można już odwr&oacute;cić.</p>  <p><strong>Rana ciernia</strong><br>Jednym z&nbsp;najbardziej znanych element&oacute;w tradycji o&nbsp;św. Ricie jest rana na&nbsp;czole, rozumiana jako udział w&nbsp;cierpieniu Chrystusa ukoronowanego cierniem. Opracowania liturgiczne i&nbsp;hagiograficzne wskazują, że&nbsp;Jezus miał naznaczyć ją znakiem ciernia ze swojej korony, a&nbsp;Rita przez lata nosiła bolesną ranę, złączoną z&nbsp;modlitwą i&nbsp;cierpieniem (por. Catholic Culture [10]).</p>  <p>Takie przekazy wymagają właściwego rozumienia. Nie chodzi o&nbsp;fascynację niezwykłością znaku ani&nbsp;o traktowanie cierpienia jako samodzielnej wartości. Rana Rity ma sens tylko w&nbsp;odniesieniu do Męki Chrystusa. Jeśli B&oacute;g dopuścił w&nbsp;jej życiu szczeg&oacute;lne uczestnictwo w&nbsp;cierpieniu Pana, to nie po to, aby wyr&oacute;żnić ją w&nbsp;spos&oacute;b widowiskowy, lecz&nbsp;aby głębiej zjednoczyć ją z&nbsp;tajemnicą krzyża.</p>  <p>Kolekta liturgiczna ze wspomnienia św. Rity prosi Boga o&nbsp;&bdquo;mądrość i&nbsp;moc krzyża&rdquo;, kt&oacute;rymi święta została obdarzona, aby wierni mogli nieść cierpienia z&nbsp;Chrystusem i&nbsp;głębiej uczestniczyć w&nbsp;misterium paschalnym (por. tekst kolekty [9]). To jest właściwy klucz. Rana nie jest centrum. Centrum jest krzyż Chrystusa, a&nbsp;krzyż nie kończy się na&nbsp;cierpieniu, lecz&nbsp;prowadzi do zmartwychwstania.</p>  <p><strong>Sprawy beznadziejne i&nbsp;chrześcijańska nadzieja</strong><br>Święta Rita jest powszechnie znana jako patronka spraw trudnych, niemożliwych lub&nbsp;beznadziejnych. Vatican News i&nbsp;inne wsp&oacute;łczesne opracowania kościelne przypominają ten patronat, ale&nbsp;trzeba go rozumieć teologicznie, a&nbsp;nie magicznie. Rita nie jest świętą od automatycznego spełniania pr&oacute;śb, kt&oacute;rych człowiek nie potrafi załatwić innymi środkami. Jest orędowniczką nadziei w&nbsp;sytuacjach, kt&oacute;re po ludzku wydają się zamknięte.</p>  <p>Chrześcijańska nadzieja nie polega na&nbsp;przekonaniu, że&nbsp;B&oacute;g zawsze spełni naszą prośbę w&nbsp;wybranej przez nas formie. Nadzieja polega na&nbsp;tym, że&nbsp;B&oacute;g pozostaje wierny, nawet gdy forma Jego działania przekracza nasze rozumienie. Rita znała właśnie takie &bdquo;niemożliwe&rdquo; sytuacje: przemoc w&nbsp;domu, zab&oacute;jstwo męża, groźbę zemsty syn&oacute;w, utratę dzieci, trudność wejścia do klasztoru, długą chorobę i&nbsp;samotność cierpienia. Nie wszystkie te sprawy zostały rozwiązane tak, jak człowiek m&oacute;głby oczekiwać. A jednak&nbsp;w każdej z&nbsp;nich łaska nie przestała działać.</p>  <p>Dlatego jej patronat powinien prowadzić do głębszej modlitwy, nie do przesądu. Prosić św. Ritę o&nbsp;wstawiennictwo znaczy uczyć się jej postawy: przebaczenia, wytrwałości, zaufania Bogu, zgody na&nbsp;krzyż i&nbsp;pragnienia pokoju. Jeśli człowiek modli się przez jej wstawiennictwo, ale&nbsp;nie chce przebaczać, nie chce porzucić zemsty, nie chce wejść na&nbsp;drogę nawr&oacute;cenia, wtedy nie rozumie jej świętości.</p>  <p><strong>R&oacute;ża pośr&oacute;d zimy</strong><br>Tradycja o&nbsp;r&oacute;ży i&nbsp;figach przyniesionych Ricie pod koniec życia należy do najbardziej znanych wątk&oacute;w jej kultu. Vatican News opowiada, że&nbsp;chora Rita miała poprosić krewną o&nbsp;r&oacute;żę i&nbsp;figi z&nbsp;rodzinnego ogrodu w&nbsp;Roccaporena, choć była zima; ku zdumieniu odwiedzającej, r&oacute;ża i&nbsp;figi miały zostać znalezione i&nbsp;przyniesione do Cascii jako znak dobroci Boga.</p>  <p>Ten przekaz, choć należy do warstwy hagiograficznej, ma piękną wymowę duchową. R&oacute;ża pośr&oacute;d zimy jest znakiem łaski tam, gdzie po ludzku nie ma już owocu. W życiu Rity zima była długa: przemoc, śmierć, wdowieństwo, choroba i&nbsp;rana. A jednak&nbsp;B&oacute;g potrafił wyprowadzić z&nbsp;tej zimy znak życia. Nie trzeba budować na&nbsp;tym opowiadaniu dowodu historycznego w&nbsp;nowoczesnym sensie. Można odczytać je jako ikonę nadziei: w&nbsp;świętych Kości&oacute;ł widzi, że&nbsp;łaska potrafi zakwitnąć tam, gdzie człowiek spodziewa się tylko bezpłodności.</p>  <p>R&oacute;ża św. Rity nie jest więc&nbsp;romantycznym symbolem szczęścia. Jest kwiatem paschalnym. Rodzi się na&nbsp;tle krzyża, nie obok niego. Właśnie dlatego&nbsp;dobrze pasuje do jej życia: B&oacute;g nie oszczędził jej każdej rany, ale&nbsp;sprawił, że&nbsp;rany nie miały ostatniego słowa.</p>  <p><strong>Kobieta przebaczenia</strong><br>Jednym z&nbsp;najważniejszych wymiar&oacute;w duchowości św. Rity jest przebaczenie. Nie należy go rozumieć sentymentalnie. Przebaczenie nie oznacza zaprzeczenia krzywdzie, zgody na&nbsp;dalszą przemoc ani&nbsp;rezygnacji ze sprawiedliwości. Oznacza odmowę oddania własnego serca logice nienawiści. Rita po śmierci męża nie pr&oacute;bowała utrzymać swoich syn&oacute;w w&nbsp;kulcie zemsty. Przeciwnie, według tradycji modliła się, aby nie weszli na&nbsp;tę drogę.</p>  <p>W tym miejscu jej życie szczeg&oacute;lnie mocno spotyka się z&nbsp;Ewangelią. Jezus m&oacute;wi: &bdquo;Miłujcie waszych nieprzyjaci&oacute;ł i&nbsp;m&oacute;dlcie się za tych, kt&oacute;rzy was prześladują&rdquo; (Mt 5,44 [3]). Są to jedne z&nbsp;najtrudniejszych sł&oacute;w chrześcijaństwa. Rita nie uczyniła z&nbsp;nich teorii. Jej życie zostało postawione wobec realnej pr&oacute;by: czy&nbsp;przemoc można zatrzymać, zanim zrodzi następną przemoc.</p>  <p>W świecie, kt&oacute;ry często dziedziczy konflikty rodzinne, społeczne i&nbsp;narodowe, Rita pozostaje świętą bardzo aktualną. Uczy, że&nbsp;pojednanie nie jest słabością. Jest duchową odwagą. Wymaga nazwania zła złem, ale&nbsp;także odmowy karmienia go własną nienawiścią. Rita nie miała wpływu na&nbsp;wszystkie wydarzenia swojego życia. Miała jednak&nbsp;wpływ na&nbsp;to, czy&nbsp;sama stanie się narzędziem zemsty. Wybrała inną drogę.</p>  <p><strong>Kanonizacja i&nbsp;pamięć Kościoła</strong><br>Kult Rity rozwijał się szybko po jej śmierci. Vatican News podaje, że&nbsp;ponieważ cześć oddawana jej wzrosła natychmiast po śmierci, jej ciało nie zostało pochowane w&nbsp;zwyczajny spos&oacute;b; dziś jej doczesne szczątki znajdują się w&nbsp;szklanej trumnie w&nbsp;sanktuarium w&nbsp;Cascii. Beatyfikował ją Urban VIII w&nbsp;1626 roku, a&nbsp;kanonizował Leon XIII 24 maja 1900 roku; dane te potwierdzają wsp&oacute;łczesne zestawienia biograficzne i&nbsp;hagiograficzne.</p>  <p>Kanonizacja Rity na&nbsp;progu XX wieku ma szczeg&oacute;lną wymowę. Leon XIII, papież katolickiej nauki społecznej, wyni&oacute;sł na&nbsp;ołtarze kobietę, kt&oacute;rej świętość nie była związana z&nbsp;wielką działalnością publiczną, lecz&nbsp;z wiernością w&nbsp;rodzinie, cierpieniu, przebaczeniu i&nbsp;klasztornej modlitwie. Kości&oacute;ł pokazał w&nbsp;ten spos&oacute;b, że&nbsp;świętość nie rodzi się tylko w&nbsp;wielkich dziełach widzialnych. Może dojrzewać w&nbsp;domu, kt&oacute;rego nikt nie uważa za łatwy; w&nbsp;sercu matki, kt&oacute;rej życie zostało złamane; w&nbsp;klasztorze, gdzie cierpienie zostało złączone z&nbsp;krzyżem.</p>  <p>Jan Paweł II w&nbsp;2000 roku nazwał ją szczeg&oacute;lnym wzorem kobiety chrześcijańskiej, podkreślając jej zdolność do życia Ewangelią w&nbsp;r&oacute;żnych stanach i&nbsp;okolicznościach (Jan Paweł II [5]). Nie chodzi tu o&nbsp;uczynienie z&nbsp;Rity abstrakcyjnego symbolu kobiecości. Chodzi o&nbsp;konkret: żona, matka, wdowa, zakonnica, kobieta cierpiąca i&nbsp;modląca się &mdash; każda z&nbsp;tych dr&oacute;g może stać się miejscem łaski.</p>  <p><strong>Święta nie od ucieczki, lecz&nbsp;od przemiany</strong><br>Rita bywa wzywana w&nbsp;sytuacjach granicznych: w&nbsp;kryzysach małżeńskich, rodzinnych konfliktach, chorobie, bezsilności, samotności, poczuciu niemożności i&nbsp;zranienia. Jej kult jest tak żywy prawdopodobnie dlatego, że&nbsp;dotyka zwyczajnych ludzkich dramat&oacute;w. Nie każdy rozumie wielkie traktaty teologiczne, ale&nbsp;wielu zna b&oacute;l domu, w&nbsp;kt&oacute;rym brakuje pokoju; b&oacute;l dziecka idącego złą drogą; b&oacute;l utraty; b&oacute;l modlitwy, kt&oacute;ra długo nie otrzymuje odpowiedzi.</p>  <p>Właśnie dlatego&nbsp;trzeba chronić jej kult przed uproszczeniem. Rita nie jest świętą od szybkich rozwiązań. Jest świętą przemiany serca. Oręduje w&nbsp;sprawach trudnych, ale&nbsp;najpierw uczy, jak przeżywać trudne sprawy po chrześcijańsku. Uczy, że&nbsp;modlitwa nie zawsze usuwa krzyż, ale&nbsp;może sprawić, że&nbsp;krzyż zostanie niesiony z&nbsp;Chrystusem. Uczy, że&nbsp;przebaczenie nie zawsze zmienia przeszłość, ale&nbsp;może ocalić przyszłość przed zatruciem. Uczy, że&nbsp;po ludzku zamknięta droga może stać się drogą Boga.</p>  <p>To jest szczeg&oacute;lnie ważne dla wsp&oacute;łczesnego chrześcijanina. W kulturze natychmiastowej skuteczności cierpliwość wydaje się porażką. W kulturze samorealizacji przebaczenie bywa uznawane za słabość. W kulturze kontroli krzyż wydaje się absurdem. Rita pokazuje inną mądrość: mądrość krzyża, o&nbsp;kt&oacute;rą modli się liturgia jej wspomnienia.</p>  <p><strong>Aktualność św. Rity</strong><br>Święta Rita z&nbsp;Cascii pozostaje aktualna, bo&nbsp;jej życie nie było odległą od świata duchową idyllą. Było przejściem przez rzeczy, kt&oacute;re nadal ranią ludzi: przemoc, gniew, zemstę, utratę, bezsilność, chorobę, samotność i&nbsp;pragnienie pokoju. Jej świętość nie polegała na&nbsp;tym, że&nbsp;tych ran uniknęła. Polegała na&nbsp;tym, że&nbsp;nie pozwoliła im zniszczyć swojej wiary.</p>  <p>Dla małżonk&oacute;w Rita jest przypomnieniem, że&nbsp;miłość wymaga nawr&oacute;cenia i&nbsp;prawdy, a&nbsp;trudne małżeństwo nie może być traktowane ani&nbsp;lekko, ani&nbsp;romantycznie. Dla rodzic&oacute;w jest znakiem modlitwy o&nbsp;zbawienie dzieci. Dla wd&oacute;w i&nbsp;wdowc&oacute;w jest świadkiem, że&nbsp;utrata nie zamyka powołania. Dla os&oacute;b konsekrowanych jest przykładem życia zakonnego, kt&oacute;re nie ucieka od wcześniejszej historii, lecz&nbsp;oddaje ją Bogu. Dla cierpiących jest siostrą w&nbsp;krzyżu.</p>  <p>Jej wspomnienie 22 maja prowadzi więc&nbsp;nie do łatwego hasła &bdquo;patronka spraw beznadziejnych&rdquo;, ale&nbsp;do głębszej prawdy: w&nbsp;Chrystusie żadna sytuacja nie jest bez Boga. Nie każda zostanie rozwiązana po ludzku. Nie każda rana zniknie. Nie każda strata zostanie cofnięta. Ale każda może zostać wprowadzona w&nbsp;misterium Paschy, jeśli człowiek pozwoli, aby krzyż Chrystusa stał się miejscem nadziei.</p>  <p>Święta Rita uczy, że&nbsp;chrześcijaństwo nie polega na&nbsp;tym, by nigdy nie zostać zranionym. Polega na&nbsp;tym, by rana nie stała się źr&oacute;dłem nienawiści. Jej życie m&oacute;wi, że&nbsp;przebaczenie jest możliwe, choć trudne; że&nbsp;cierpienie może zostać złączone z&nbsp;Chrystusem, choć nie przestaje boleć; że&nbsp;B&oacute;g może dać r&oacute;żę nawet pośr&oacute;d zimy, ale&nbsp;najpierw prowadzi serce przez krzyż ku zmartwychwstaniu.</p>  <hr>  <p>[1] Martyrologium Romanum, editio typica altera. Citt&agrave; del Vaticano: Libreria Editrice Vaticana, 2004.<br>[2] Missale Romanum, editio typica tertia, Proprium de Sanctis: &bdquo;Die 22 maii, S. Ritae de Cascia, religiosae&rdquo;. Citt&agrave; del Vaticano: Typis Vaticanis, 2002.<br>[3] Pismo Święte Starego i&nbsp;Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wyd. 5. Poznań: Pallottinum, 2003.<br>[4] Liturgia Horarum iuxta Ritum Romanum, editio typica altera, Commune sanctarum mulierum et Commune religiosarum. Citt&agrave; del Vaticano: Typis Polyglottis Vaticanis, 1985.<br>[5] Jan Paweł II, &ldquo;Address to the Pilgrims Devoted to St Rita of Cascia on the Centenary of Her Canonization,&rdquo; Watykan, 20 maja 2000.<br>[6] Vatican News, &ldquo;St. Rita of Cascia, Augustinian,&rdquo; opracowanie hagiograficzne na&nbsp;dzień 22 maja.<br>[7] The Augustinians, &ldquo;May 22 &mdash; St. Rita of Cascia,&rdquo; opracowanie hagiograficzne Zakonu św. Augustyna.<br>[8] Augustinus Hipponensis, Confessiones, w: Corpus Christianorum Series Latina, t. 27. Turnhout: Brepols, 1981.<br>[9] Proper liturgical texts for the Memorial of Saint Rita of Cascia, religious: Collecta &bdquo;Largire nobis, quaesumus, Domine, sapientiam crucis&hellip;&rdquo;.<br>[10] H. Fros and F. Sowa, Księga imion i&nbsp;świętych, t. 4. Krak&oacute;w: WAM, 2000.</p>  <p>(*) Wizerunki świętych i&nbsp;błogosławionych oraz&nbsp;inne grafiki generowane przez AI na&nbsp;podstawie opis&oacute;w i&nbsp;innych dostępnych materiał&oacute;w graficznych.</p>]]></description>
      <pubDate>Fri, 22 May 2026 08:47:59 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/22-maja-swieta-rita-z-cascii-zakonnica.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/22-maja-swieta-rita-z-cascii-zakonnica.html</guid>
      <tcid>217</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>21 maja - &#x15B;wi&#x119;ty Jan Nepomucen, prezbiter i m&#x119;czennik</title>
      <description><![CDATA[<p><strong><img style="float: right; margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="Święty Jan Nepomucen, prezbiter i&nbsp;męczennik" src="https://parafia-chojno.pl/files/image/Patron_dnia/S%CC%81wie%CC%A8ty_Jan_Nepomucen%2C_prezbiter_i_me%CC%A8czennik.webp" alt="Święty Jan Nepomucen, prezbiter i&nbsp;męczennik">Święty Jan Nepomucen, prezbiter i&nbsp;męczennik</strong> &mdash; kapłan ciszy, kt&oacute;rej nie wolno zdradzić.</p>  <p>Wspomnienie św. Jana Nepomucena, prezbitera i&nbsp;męczennika, obchodzone w&nbsp;Polsce 21 maja, prowadzi do Czech końca XIV wieku, do Pragi czas&oacute;w kr&oacute;la Wacława IV, napięć między władzą świecką a&nbsp;Kościołem oraz&nbsp;do jednej z&nbsp;najbardziej wymownych tradycji katolickiej pobożności: wierności tajemnicy spowiedzi. Polski formularz mszalny na&nbsp;ten dzień czci go jako prezbitera i&nbsp;męczennika, prosząc w&nbsp;modlitwie nad darami, aby święta Ofiara rozpaliła wiernych takim ogniem miłości, jakim przy jej składaniu płonął św. Jan, &bdquo;przesławny męczennik i&nbsp;prezbiter&rdquo; (Mszał Rzymski [2]). Już ta modlitwa wskazuje, że&nbsp;Kości&oacute;ł nie wspomina go jedynie jako patrona most&oacute;w, rzek czy&nbsp;ochrony przed powodzią, lecz&nbsp;przede wszystkim jako kapłana Eucharystii, sakramentu pokuty i&nbsp;wierności sumieniu.</p>  <p>Jan urodził się w&nbsp;Pomuku, p&oacute;źniejszym Nepomuku, w&nbsp;Czechach, około połowy XIV wieku. Źr&oacute;dła podają r&oacute;żne daty urodzenia, najczęściej między 1330 a&nbsp;1345 rokiem, co pokazuje, że&nbsp;początki jego życia nie są udokumentowane z&nbsp;pełną precyzją. Wiadomo natomiast, że&nbsp;był duchownym praskim, studiował prawo kanoniczne, a&nbsp;w 1387 roku uzyskał doktorat w&nbsp;Padwie; pełnił funkcje kościelne w&nbsp;Pradze, był kanonikiem przy katedrze św. Wita i&nbsp;bliskim wsp&oacute;łpracownikiem arcybiskupa Jana z&nbsp;Jen&scaron;tejna (por. opracowania historyczne [6], [7]). Źr&oacute;dła zgodnie wskazują, że&nbsp;zginął 20 marca 1393 roku, zrzucony z&nbsp;mostu Karola do Wełtawy z&nbsp;rozkazu kr&oacute;la Wacława IV, po wcześniejszym uwięzieniu i&nbsp;torturach.</p>  <p>Historyczne tło śmierci Jana Nepomucena jest bardziej złożone niż najprostsza wersja hagiograficzna. Wacław IV pozostawał w&nbsp;ostrym konflikcie z&nbsp;arcybiskupem Pragi Janem z&nbsp;Jen&scaron;tejna, a&nbsp;Jan Nepomucen, jako wikariusz generalny arcybiskupa, znalazł się w&nbsp;centrum napięcia między władzą kr&oacute;lewską a&nbsp;kościelną. Według źr&oacute;deł historycznych bezpośrednim powodem gniewu kr&oacute;la mogła być sprawa obsady opactwa w&nbsp;Kladrubach, gdzie decyzja arcybiskupiego urzędu pokrzyżowała plany monarchy. Ta linia interpretacji ukazuje Jana jako kapłana i&nbsp;urzędnika kościelnego, kt&oacute;ry zapłacił życiem za wierność prawom Kościoła i&nbsp;swojemu pasterskiemu zwierzchnikowi (por. Catholic Encyclopedia [6]).</p>  <p>Jednocześnie bardzo mocno utrwaliła się tradycja, że&nbsp;Jan zginął jako męczennik tajemnicy spowiedzi, ponieważ&nbsp;odm&oacute;wił kr&oacute;lowi ujawnienia spowiedzi kr&oacute;lowej Zofii. Catholic Encyclopedia zauważa, że&nbsp;motyw odmowy naruszenia tajemnicy spowiedzi pojawia się wyraźnie w&nbsp;XV-wiecznej kronice Tomasza Ebendorfera, ukończonej w&nbsp;1459 roku, a&nbsp;więc już po śmierci Jana; nie jest to najstarszy bezpośredni opis wydarzeń, ale&nbsp;stał się zasadniczym elementem p&oacute;źniejszej kościelnej pamięci o&nbsp;świętym (por. Catholic Encyclopedia [6]).</p>  <p>Te dwie warstwy &mdash; konflikt kościelno-polityczny i&nbsp;tajemnica spowiedzi &mdash; nie muszą być rozumiane jako całkowicie sprzeczne. Historycznie pewny pozostaje fakt przemocy kr&oacute;la wobec duchownego związanego z&nbsp;arcybiskupem Pragi. Tradycja liturgiczna i&nbsp;hagiograficzna odczytała natomiast&nbsp;jego śmierć jako świadectwo kapłańskiej wierności temu, co należy do Boga, a&nbsp;nie do władcy. W obu ujęciach centralne pozostaje to samo: istnieje granica, kt&oacute;rej kapłan nie może przekroczyć, nawet pod naciskiem możnych.</p>  <p><strong>Tajemnica, kt&oacute;ra należy do Boga</strong><br>Najbardziej znanym rysem kultu św. Jana Nepomucena jest jego związek z&nbsp;tajemnicą spowiedzi. W sakramencie pokuty penitent nie składa wyznania przed prywatnym człowiekiem, lecz&nbsp;przed Bogiem, przez posługę Kościoła. Kapłan jest sługą pojednania, nie właścicielem usłyszanych grzech&oacute;w. Dlatego tajemnica sakramentalna ma w&nbsp;Kościele charakter absolutny. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że&nbsp;każdy kapłan, kt&oacute;ry słucha spowiedzi, jest zobowiązany pod bardzo surowymi karami do zachowania całkowitej tajemnicy co do grzech&oacute;w wyznanych przez penitent&oacute;w; tajemnica ta nie dopuszcza wyjątk&oacute;w (Katechizm Kościoła Katolickiego [8]).</p>  <p>W tym świetle św. Jan Nepomucen stał się dla Kościoła znakiem milczenia świętego. Nie jest to milczenie obojętności, lęku ani&nbsp;braku odpowiedzialności. Jest to milczenie wynikające z&nbsp;czci wobec Boga działającego w&nbsp;sakramencie. Kapłan, kt&oacute;ry słyszy spowiedź, nie może użyć jej treści jako narzędzia nacisku, informacji, obrony własnej, polityki, ciekawości ani&nbsp;sprawowania władzy. To, co zostało powiedziane w&nbsp;sakramencie, zostaje zanurzone w&nbsp;miłosierdziu Boga.</p>  <p>Ewangelia ukazuje Chrystusa jako tego, kt&oacute;ry odpuszcza grzechy i&nbsp;przywraca człowiekowi życie. Po zmartwychwstaniu Pan m&oacute;wi do Apostoł&oacute;w: &bdquo;Weźmijcie Ducha Świętego. Kt&oacute;rym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone&rdquo; (J 20,22&ndash;23 [3]). Sakrament pokuty nie jest więc&nbsp;ludzką procedurą kontroli sumień, ale&nbsp;paschalnym darem Zmartwychwstałego. Jeśli Jan Nepomucen rzeczywiście oddał życie za tajemnicę spowiedzi, jego męczeństwo broniło nie tylko sekretu konkretnej osoby, ale&nbsp;samego zaufania grzesznika do miłosierdzia Chrystusa.</p>  <p><strong>Kapłan, kt&oacute;ry nie sprzedał sumienia</strong><br>Niezależnie od tego, jak rozłożymy akcenty między historycznym konfliktem z&nbsp;Wacławem IV a&nbsp;tradycją o&nbsp;tajemnicy spowiedzi, Jan Nepomucen pozostaje świadkiem wolności sumienia wobec przemocy władzy. Kr&oacute;l może wymagać posłuszeństwa w&nbsp;sprawach porządku publicznego, ale&nbsp;nie może zawłaszczyć tego, co należy do Boga. W Dziejach Apostolskich Piotr i&nbsp;Apostołowie m&oacute;wią: &bdquo;Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi&rdquo; (Dz 5,29 [3]). To zdanie nie jest wezwaniem do anarchii. Wyznacza jednak&nbsp;nienaruszalną granicę: gdy władza żąda zdrady sumienia albo&nbsp;sakramentu, &nbsp;chrześcijanin nie może się zgodzić.</p>  <p>W przypadku Jana Nepomucena ta granica została postawiona bardzo konkretnie. Kapłan nie jest urzędnikiem kr&oacute;la. Nie jest narzędziem dworskiej intrygi. Nie jest donosicielem w&nbsp;szacie duchownej. Jeśli spowiedź kr&oacute;lowej &mdash; zgodnie z&nbsp;tradycją &mdash; miała stać się przedmiotem żądania monarchy, Jan musiał odm&oacute;wić nie dlatego, że&nbsp;bronił własnej niezależności, ale&nbsp;dlatego, że&nbsp;bronił sakramentu.</p>  <p>W świecie, w&nbsp;kt&oacute;rym informacja bywa walutą władzy, jego świadectwo nabiera szczeg&oacute;lnej aktualności. Wiedza o&nbsp;cudzym grzechu, słabości czy&nbsp;wstydzie daje człowiekowi pozorną przewagę. &nbsp;Chrześcijaństwo odpowiada inaczej: to, co zostało powierzone Bogu w&nbsp;sakramencie, nie może zostać użyte przeciw człowiekowi. Tajemnica spowiedzi jest więc&nbsp;nie tylko przepisem dyscyplinarnym, ale&nbsp;także ochroną godności grzesznika, kt&oacute;ry wraca do Ojca.</p>  <p><strong>Wełtawa, most i&nbsp;pięć gwiazd</strong><br>Ikonografia św. Jana Nepomucena jest bardzo rozpoznawalna. Przedstawia się go zwykle jako kapłana w&nbsp;sutannie, komży i&nbsp;birecie, z&nbsp;krucyfiksem w&nbsp;ręku, czasem z&nbsp;palcem przy ustach jako znakiem milczenia, często z&nbsp;aureolą pięciu gwiazd oraz&nbsp;w pobliżu mostu lub&nbsp;rzeki. Te atrybuty wyrastają z&nbsp;tradycji o&nbsp;jego śmierci: miał zostać zrzucony z&nbsp;mostu Karola do Wełtawy, a&nbsp;miejsce odnalezienia ciała miało być wskazane przez niezwykłe światła. Historycznie element cudownych gwiazd należy do warstwy hagiograficznej i&nbsp;ikonograficznej, nie do najpewniejszego rdzenia źr&oacute;dłowego, ale&nbsp;jego znaczenie duchowe jest czytelne: światło świętości objawia się tam, gdzie przemoc chciała ukryć zbrodnię.</p>  <p>Most w&nbsp;ikonografii Nepomucena także jest wymowny. Most łączy brzegi, pozwala przejść nad wodą, jest miejscem ruchu, spotkania i&nbsp;ryzyka. Jan zginął przy moście, a&nbsp;p&oacute;źniej stał się patronem most&oacute;w, przepraw, ludzi narażonych na&nbsp;wodę, flisak&oacute;w i&nbsp;podr&oacute;żnych. W Europie Środkowej, także w&nbsp;Polsce, jego figury ustawiano często przy mostach, rzekach, stawach i&nbsp;drogach. Ten ludowy wymiar kultu nie powinien przesłaniać teologicznego centrum, ale&nbsp;może je dopełniać. Święty kapłan stojący przy moście przypomina, że&nbsp;&nbsp;chrześcijańskie życie jest przeprawą: między lękiem a&nbsp;wiernością, grzechem a&nbsp;przebaczeniem, ziemią a&nbsp;wiecznością.</p>  <p>Woda Wełtawy, kt&oacute;ra miała pochłonąć ciało męczennika, stała się w&nbsp;pamięci Kościoła miejscem świadectwa. Przemoc pr&oacute;bowała uciszyć głos kapłana, ale&nbsp;to właśnie jego milczenie zaczęło przemawiać przez wieki. W tym sensie św. Jan jest paradoksalnym kaznodzieją: największe kazanie wygłosił przez to, czego nie powiedział.</p>  <p><strong>Męczeństwo ciszy</strong><br>Męczeństwo św. Jana Nepomucena można nazwać męczeństwem ciszy. Nie ciszy pustej, ale&nbsp;ciszy wypełnionej wiernością. W tradycji duchowej Kościoła milczenie ma znaczenie szczeg&oacute;lne. Nie każde milczenie jest dobre; można milczeć z&nbsp;tch&oacute;rzostwa albo&nbsp;wygody. Ale istnieje milczenie święte: milczenie przed tajemnicą Boga, milczenie wobec grzechu już oddanego miłosierdziu, milczenie, kt&oacute;re nie zdradza powierzonego dobra.</p>  <p>Przypomina się tu postawa Chrystusa przed Piłatem i&nbsp;Herodem. Jezus odpowiada wtedy, gdy trzeba dać świadectwo prawdzie, ale&nbsp;także milczy wobec pytań, kt&oacute;re nie szukają prawdy, lecz&nbsp;chcą Go wykorzystać (por. Mt 27,12&ndash;14; Łk 23,9 [3]). Milczenie Jana Nepomucena, odczytane w&nbsp;świetle tajemnicy spowiedzi, ma podobny charakter: jest odmową wejścia w&nbsp;logikę przemocy i&nbsp;manipulacji.</p>  <p>Wsp&oacute;łczesny świat często domaga się ujawnienia wszystkiego. Tajemnica bywa podejrzana, dyskrecja uznawana za brak transparentności, a&nbsp;milczenie za winę. Oczywiście Kości&oacute;ł wie, że&nbsp;tajemnica nie może służyć ukrywaniu przestępstw poza sakramentem ani&nbsp;chronieniu niesprawiedliwości w&nbsp;zwykłych relacjach społecznych. Tajemnica spowiedzi jest jednak&nbsp;czymś innym: należy do samej struktury sakramentu. Jej naruszenie zniszczyłoby przestrzeń, w&nbsp;kt&oacute;rej grzesznik może stanąć przed Bogiem bez lęku, że&nbsp;jego wyznanie zostanie użyte przez ludzi.</p>  <p><strong>Patron spowiednik&oacute;w i&nbsp;penitent&oacute;w</strong><br>Święty Jan Nepomucen jest ważny nie tylko dla kapłan&oacute;w, lecz&nbsp;także dla penitent&oacute;w. Jego kult przypomina, że&nbsp;sakrament pokuty jest miejscem bezpiecznym nie dlatego, że&nbsp;kapłan jest psychologicznie dyskretny, ale&nbsp;dlatego, że&nbsp;Kości&oacute;ł strzeże tej tajemnicy z&nbsp;najwyższą powagą. Penitent może przyjść z&nbsp;grzechem, kt&oacute;rego się wstydzi, z&nbsp;historią upadku, z&nbsp;lękiem przed oceną, z&nbsp;raną własnej winy. Kapłan ma być sługą Chrystusa, kt&oacute;ry leczy, nie człowiekiem gromadzącym informacje.</p>  <p>Dla spowiednik&oacute;w Jan jest przypomnieniem o&nbsp;świętości ich posługi. Konfesjonał nie jest miejscem ciekawości, moralnej dominacji ani&nbsp;szybkiego osądu. Jest miejscem, gdzie kapłan ma łączyć prawdę z&nbsp;miłosierdziem, wierność nauce Kościoła z&nbsp;cierpliwością wobec człowieka, kt&oacute;ry pr&oacute;buje wr&oacute;cić do Boga. Tajemnica spowiedzi jest zewnętrznym znakiem głębszej postawy: kapłan nie posiada penitenta, lecz&nbsp;oddaje go Bogu.</p>  <p>Polskie źr&oacute;dła hagiograficzne nazywają Jana pierwszym męczennikiem tajemnicy spowiedzi i&nbsp;przypominają, że&nbsp;jego ciało odnaleziono po pewnym czasie oraz&nbsp;pochowano w&nbsp;kościele św. Krzyża, a&nbsp;p&oacute;źniej przeniesiono do katedry św. Wita w&nbsp;Pradze (por. opracowanie hagiograficzne [9]). W sensie ścisłej historii trzeba zachować ostrożność wobec tytułu &bdquo;pierwszy&rdquo; i&nbsp;wobec szczeg&oacute;ł&oacute;w p&oacute;źniejszej tradycji, ale&nbsp;duchowy sens tego określenia jest jasny: Jan stał się w&nbsp;Kościele najważniejszym symbolem kapłana, kt&oacute;ry woli umrzeć niż zdradzić sakramentalną tajemnicę.</p>  <p><strong>Kanonizacja i&nbsp;rozkwit kultu</strong><br>Kult Jana Nepomucena rozwinął się szczeg&oacute;lnie w&nbsp;Czechach i&nbsp;w krajach monarchii habsburskiej, a&nbsp;następnie w&nbsp;całej Europie Środkowej. Został beatyfikowany 31 maja 1721 roku przez Innocentego XIII, a&nbsp;kanonizowany 19 marca 1729 roku przez Benedykta XIII. Dane te podają opracowania historyczne i&nbsp;hagiograficzne, wskazując zarazem, że&nbsp;jego cześć była silnie związana z&nbsp;Pragą, mostem Karola i&nbsp;katedrą św. Wita (por. opracowania [6], [7]).</p>  <p>Rozkwit jego kultu w&nbsp;epoce baroku miał własny język: figury przy mostach, gwiazdy wok&oacute;ł głowy, gest milczenia, krucyfiks trzymany przy sercu. Ten język może wydawać się dziś bardzo dekoracyjny, ale&nbsp;niesie poważną treść. Barokowa pobożność lubiła ukazywać świętych w&nbsp;spos&oacute;b silnie symboliczny, a&nbsp;Nepomucen stał się w&nbsp;niej ikoną kapłana wiernego krzyżowi i&nbsp;tajemnicy. Krucyfiks w&nbsp;jego dłoniach jest tu najważniejszy: milczenie świętego nie wypływa z&nbsp;samego honoru zawodowego, lecz&nbsp;z miłości do Chrystusa ukrzyżowanego.</p>  <p>W Polsce figury św. Jana Nepomucena stały się częścią krajobrazu religijnego wsi i&nbsp;miast. Często mijamy je jako element dawnej architektury sakralnej, nie pamiętając, że&nbsp;niosą bardzo konkretne przesłanie: nie zdradzać tajemnicy, nie nadużywać słowa, strzec sumienia, modlić się o&nbsp;ochronę przed żywiołem wody, ale&nbsp;także przed żywiołem grzechu języka.</p>  <p><strong>Język, kt&oacute;ry może ocalić albo&nbsp;zabić</strong><br>Wspomnienie św. Jana Nepomucena szczeg&oacute;lnie mocno dotyka &nbsp;chrześcijańskiego używania słowa. Jeśli jego męczeństwo wiąże się z&nbsp;odmową ujawnienia spowiedzi, to jego milczenie staje się osądem naszych sł&oacute;w. Człowiek może zabić nie tylko mieczem, ale&nbsp;także językiem: oszczerstwem, zdradą zaufania, plotką, publicznym upokorzeniem, użyciem cudzej słabości jako broni. List św. Jakuba m&oacute;wi, że&nbsp;język jest małym członkiem, ale&nbsp;może rozpalić wielki ogień (por. Jk 3,5&ndash;6 [3]). Nepomucen jest świętym, kt&oacute;ry wzywa do nawr&oacute;cenia mowy.</p>  <p>Nie chodzi tylko o&nbsp;tajemnicę spowiedzi, kt&oacute;ra dotyczy kapłan&oacute;w. Każdy &nbsp;chrześcijanin zna sytuacje, w&nbsp;kt&oacute;rych powierzono mu czyjąś słabość, b&oacute;l, wyznanie albo&nbsp;wstyd. Nie każda tajemnica ma charakter absolutny; jeśli chodzi o&nbsp;ochronę życia lub&nbsp;bezpieczeństwa, mogą istnieć obowiązki moralne i&nbsp;prawne działania. Ale wiele codziennych zdrad słowa wynika nie z&nbsp;odpowiedzialności, lecz&nbsp;z pr&oacute;żności, ciekawości, chęci znaczenia albo&nbsp;odwetu. Jan Nepomucen przypomina, że&nbsp;dyskrecja może być formą miłości.</p>  <p>Święty milczy nie dlatego, że&nbsp;prawda jest nieważna, lecz&nbsp;dlatego, że&nbsp;nie każda prawda jest nasza do wypowiedzenia. To bardzo trudna lekcja. W świecie natychmiastowej komunikacji, komentarzy i&nbsp;ujawniania prywatności, &nbsp;chrześcijańska cnota milczenia może wydawać się nieatrakcyjna. A jednak&nbsp;bez niej nie ma zaufania, spowiedzi, przyjaźni, kierownictwa duchowego ani&nbsp;prawdziwej troski o&nbsp;bliźniego.</p>  <p><strong>Męczennik przy krzyżu</strong><br>W ikonografii Jan Nepomucen zwykle trzyma krucyfiks. To nie jest przypadkowy atrybut kapłański. Tajemnica spowiedzi ma sens tylko dlatego, że&nbsp;na krzyżu Chrystus przelał krew za grzechy świata. Kapłan nie milczy dla abstrakcyjnego prawa. Milczy, ponieważ&nbsp;grzech wyznany w&nbsp;sakramencie zostaje oddany Ukrzyżowanemu. Gdyby kapłan uczynił z&nbsp;niego narzędzie ludzkiej gry, zdradziłby nie tylko penitenta, ale&nbsp;także krzyż.</p>  <p>Liturgia wspomnienia, odwołując się do ognia miłości, jakim Jan płonął przy składaniu Ofiary, łączy jego męczeństwo z&nbsp;Eucharystią (Mszał Rzymski [2]). To bardzo ważne. Spowiedź i&nbsp;Eucharystia nie są dwoma niezależnymi praktykami religijnymi. Sakrament pojednania przywraca człowieka do komunii, a&nbsp;Eucharystia karmi go Ciałem Chrystusa. Kapłan, kt&oacute;ry wiernie sprawuje oba sakramenty, służy jednemu misterium zbawienia.</p>  <p>Dlatego św. Jan Nepomucen nie jest tylko patronem sekretu. Jest patronem sakramentalnej godności Kościoła. Jego życie m&oacute;wi, że&nbsp;sakramenty nie należą do władcy, opinii publicznej, urzędu ani&nbsp;kapłana jako osoby prywatnej. Należą do Chrystusa. Kapłan jest ich szafarzem i&nbsp;sługą.</p>  <p><strong>Aktualność świętego z&nbsp;mostu</strong><br>Święty Jan Nepomucen pozostaje bardzo aktualny w&nbsp;epoce, w&nbsp;kt&oacute;rej zaufanie do sakramentu pokuty bywa osłabione, a&nbsp;jednocześnie człowiek coraz bardziej potrzebuje miejsca, gdzie może stanąć w&nbsp;prawdzie bez lęku przed wykorzystaniem własnej słabości. Jego wspomnienie przypomina penitentowi: nie b&oacute;j się wr&oacute;cić do Boga. Przypomina kapłanowi: strzeż tajemnicy jak rzeczy świętej. Przypomina każdemu wierzącemu: nie każde słowo, kt&oacute;re możesz wypowiedzieć, powinno zostać wypowiedziane.</p>  <p>Jest także świętym sumienia wobec nacisku. Wacław IV, niezależnie od dokładnego motywu swojej przemocy, stał się w&nbsp;tej historii symbolem władzy, kt&oacute;ra chce przekroczyć granicę. Jan jest symbolem kapłana, kt&oacute;ry tej granicy strzeże. W każdej epoce ktoś może żądać od chrześcijanina zdrady: tajemnicy, prawdy, Kościoła, człowieka słabszego, własnego sumienia. Nepomucen uczy, że&nbsp;wierność czasem wymaga milczenia bardziej niż mowy.</p>  <p>Wreszcie jest patronem most&oacute;w w&nbsp;sensie głębszym niż tylko geograficzny. Mostem między grzesznikiem a&nbsp;Bogiem jest miłosierdzie Chrystusa. Mostem między winą a&nbsp;pokojem jest sakrament pojednania. Mostem między ludzkim wstydem a&nbsp;Bożym przebaczeniem jest kapłańska posługa sprawowana wiernie i&nbsp;dyskretnie. Jan Nepomucen zapłacił życiem, aby ten most nie został zburzony przez przemoc kr&oacute;la i&nbsp;ciekawość świata.</p>  <p>Dlatego 21 maja Kości&oacute;ł nie wspomina jedynie świętego z&nbsp;figury przy rzece. Wspomina kapłana, kt&oacute;ry przypomina o&nbsp;świętości spowiedzi, o&nbsp;granicy władzy, o&nbsp;odpowiedzialności słowa i&nbsp;o krzyżu, przy kt&oacute;rym grzesznik może odzyskać życie. Jego milczenie nadal m&oacute;wi: są tajemnice, kt&oacute;rych nie wolno zdradzić, ponieważ&nbsp;należą do Boga i&nbsp;do miłosierdzia, kt&oacute;re B&oacute;g okazuje człowiekowi.</p>  <hr>  <p>[1] Martyrologium Romanum, editio typica altera. Citt&agrave; del Vaticano: Libreria Editrice Vaticana, 2004.<br>[2] Missale Romanum, editio typica tertia, Proprium de Sanctis: &bdquo;Die 20 maii, S. Bernardini Senensis, presbyteri&rdquo;. Citt&agrave; del Vaticano: Typis Vaticanis, 2002.<br>[3] Pismo Święte Starego i&nbsp;Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wyd. 5. Poznań: Pallottinum, 2003.<br>[4] Liturgia Horarum iuxta Ritum Romanum, editio typica altera, Commune pastorum et Commune sanctorum virorum. Citt&agrave; del Vaticano: Typis Polyglottis Vaticanis, 1985.<br>[5] Bernardino da Siena, Sermones de Evangelio aeterno, w: Opera omnia, t. 1&ndash;9. Firenze: Quaracchi, 1950&ndash;1965.<br>[6] Bernardino da Siena, Le prediche volgari, red. C. Delcorno. Milano: Rusconi, 1989.<br>[7] Stato della Citt&agrave; del Vaticano, &ldquo;May 20: Saint Bernardino of Siena,&rdquo; opracowanie hagiograficzne, 2025.<br>[8] F. Mormando, The Preacher&rsquo;s Demons: Bernardino of Siena and the Social Underworld of Early Renaissance Italy. Chicago: University of Chicago Press, 1999.<br>[9] R. Manselli, San Bernardino da Siena. Roma: Istituto Storico dei Cappuccini, 1964.<br>[10] H. Fros and F. Sowa, Księga imion i&nbsp;świętych, t. 1. Krak&oacute;w: WAM, 1997.</p>  <p>(*) Wizerunki świętych i&nbsp;błogosławionych oraz&nbsp;inne grafiki generowane przez AI na&nbsp;podstawie opis&oacute;w i&nbsp;innych dostępnych materiał&oacute;w graficznych.</p>]]></description>
      <pubDate>Thu, 21 May 2026 08:52:09 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/21-maja-swiety-jan-nepomucen-prezbiter-i-meczennik.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/21-maja-swiety-jan-nepomucen-prezbiter-i-meczennik.html</guid>
      <tcid>218</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
    <item>
      <title>20 maja - &#x15B;wi&#x119;ty Bernardyn ze Sieny, prezbiter</title>
      <description><![CDATA[<p><strong><img style="margin-left: 10px; margin-right: 10px; float: right;" title="Święty Bernardyn ze Sieny" src="https://parafia-chojno.pl/files/image/Patron_dnia/S%CC%81wie%CC%A8ty_Bernardyn_ze_Sieny.webp" alt="Święty Bernardyn ze Sieny">Święty Bernardyn ze Sieny, prezbiter </strong>&mdash; Imię Jezus wypisane w&nbsp;sercu miasta.</p>  <p>Wspomnienie św. Bernardyna ze Sieny, prezbitera, obchodzone 20 maja, prowadzi do Włoch XV wieku: świata miast rywalizujących ze sobą, napięć społecznych, bogacącego się mieszczaństwa, rozwoju kultury miejskiej, ale&nbsp;także głębokich ran moralnych, przemocy frakcyjnej, lichwy, hazardu, pr&oacute;żności i&nbsp;religijności często potrzebującej oczyszczenia. Bernardyn, franciszkanin obserwant, urodził się 8 września 1380 roku w&nbsp;Massa Marittima, a&nbsp;zmarł 20 maja 1444 roku w&nbsp;L&rsquo;Aquila. Kości&oacute;ł wspomina go jako kapłana Zakonu Braci Mniejszych, kt&oacute;ry słowem i&nbsp;przykładem ewangelizował lud Italii, szerząc szczeg&oacute;lną cześć dla Najświętszego Imienia Jezus (por. Martyrologium Romanum [1]). Wsp&oacute;łczesne opracowanie Państwa Watykańskiego przypomina, że&nbsp;zmarł w&nbsp;L&rsquo;Aquila, został kanonizowany już 24 maja 1450 roku przez Mikołaja V, zaledwie sześć lat po śmierci, i&nbsp;że jego gr&oacute;b stał się miejscem żywego kultu [7].</p>  <p>Nie był teologiem akademickim zamkniętym w&nbsp;szkole ani&nbsp;spokojnym duszpasterzem jednej parafii. Był kaznodzieją wędrownym, człowiekiem słowa, kt&oacute;ry przemierzał miasta i&nbsp;place, aby wzywać do pokuty, pojednania i&nbsp;odnowy życia chrześcijańskiego. Jego kaznodziejstwo nie było jednak&nbsp;moralistycznym krzykiem oderwanym od centrum wiary. W centrum stało Imię Jezus &mdash; nie jako hasło pobożne, lecz&nbsp;jako wyznanie, że&nbsp;zbawienie jest w&nbsp;Chrystusie i&nbsp;że całe życie osobiste oraz&nbsp;społeczne musi zostać poddane Jego panowaniu.</p>  <p>Najbardziej rozpoznawalnym znakiem św. Bernardyna stał się monogram IHS, skr&oacute;t odnoszący się do imienia Jezus, kt&oacute;ry święty rozpowszechnił jako znak czci dla Zbawiciela. W tradycji ikonograficznej przedstawia się go często z&nbsp;tabliczką lub&nbsp;dyskiem, na&nbsp;kt&oacute;rym widnieje IHS w&nbsp;promieniach słońca. Nie był to zabieg dekoracyjny. Bernardyn chciał, aby miasta rozdarte sporami, domy obciążone grzechem i&nbsp;serca ludzi zajęte zyskiem, ambicją lub&nbsp;nienawiścią spojrzały na&nbsp;jedno Imię, w&nbsp;kt&oacute;rym jest zbawienie. Opracowania liturgiczne przypominają, że&nbsp;kolekta jego wspomnienia prosi Boga, kt&oacute;ry dał św. Bernardynowi wielką miłość do świętego Imienia Jezus, aby przez jego zasługi i&nbsp;modlitwy wierni zostali rozpaleni duchem Bożej miłości (Missale Romanum [2]).</p>  <p>Ten rys jego duchowości wyrasta bezpośrednio z&nbsp;Pisma Świętego. Święty Paweł pisze, że&nbsp;B&oacute;g wywyższył Chrystusa i&nbsp;darował Mu &bdquo;imię ponad wszelkie imię&rdquo;, aby na&nbsp;imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i&nbsp;podziemnych (Flp 2,9&ndash;10 [3]). Dzieje Apostolskie wyznają jeszcze mocniej: &bdquo;nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w&nbsp;kt&oacute;rym moglibyśmy być zbawieni&rdquo; (Dz 4,12 [3]). Bernardyn nie wymyślił więc&nbsp;nowej pobożności. Wydobył biblijne centrum chrześcijaństwa i&nbsp;uczynił z&nbsp;niego język odnowy.</p>  <p>Warto zauważyć, że&nbsp;cześć dla Imienia Jezus nie była u niego sentymentalna. Imię w&nbsp;Biblii nie oznacza tylko dźwięku ani&nbsp;etykiety. Oznacza osobę, obecność, autorytet i&nbsp;objawienie. Wzywać Imienia Jezus znaczy uznać Jego panowanie, przyjąć Jego zbawienie, pozwolić, aby Jego Ewangelia osądziła życie. Dlatego Bernardyn nie głosił Imienia Jezus jako religijnego ornamentu. Głosił je jako ogień, kt&oacute;ry ma spalić fałsz.</p>  <p><strong>Imię ponad każdym imieniem</strong><br>Najbardziej rozpoznawalnym znakiem św. Bernardyna stał się monogram IHS, skr&oacute;t odnoszący się do imienia Jezus, kt&oacute;ry święty rozpowszechnił jako znak czci dla Zbawiciela. W tradycji ikonograficznej przedstawia się go często z&nbsp;tabliczką lub&nbsp;dyskiem, na&nbsp;kt&oacute;rym widnieje IHS w&nbsp;promieniach słońca. Nie był to zabieg dekoracyjny. Bernardyn chciał, aby miasta rozdarte sporami, domy obciążone grzechem i&nbsp;serca ludzi zajęte zyskiem, ambicją lub&nbsp;nienawiścią spojrzały na&nbsp;jedno Imię, w&nbsp;kt&oacute;rym jest zbawienie. Opracowania liturgiczne przypominają, że&nbsp;kolekta jego wspomnienia prosi Boga, kt&oacute;ry dał św. Bernardynowi wielką miłość do świętego Imienia Jezus, aby przez jego zasługi i&nbsp;modlitwy wierni zostali rozpaleni duchem Bożej miłości (Missale Romanum [2]).</p>  <p>Ten rys jego duchowości wyrasta bezpośrednio z&nbsp;Pisma Świętego. Święty Paweł pisze, że&nbsp;B&oacute;g wywyższył Chrystusa i&nbsp;darował Mu &bdquo;imię ponad wszelkie imię&rdquo;, aby na&nbsp;imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i&nbsp;podziemnych (Flp 2,9&ndash;10 [3]). Dzieje Apostolskie wyznają jeszcze mocniej: &bdquo;nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w&nbsp;kt&oacute;rym moglibyśmy być zbawieni&rdquo; (Dz 4,12 [3]). Bernardyn nie wymyślił więc&nbsp;nowej pobożności. Wydobył biblijne centrum chrześcijaństwa i&nbsp;uczynił z&nbsp;niego język odnowy.</p>  <p>Warto zauważyć, że&nbsp;cześć dla Imienia Jezus nie była u niego sentymentalna. Imię w&nbsp;Biblii nie oznacza tylko dźwięku ani&nbsp;etykiety. Oznacza osobę, obecność, autorytet i&nbsp;objawienie. Wzywać Imienia Jezus znaczy uznać Jego panowanie, przyjąć Jego zbawienie, pozwolić, aby Jego Ewangelia osądziła życie. Dlatego Bernardyn nie głosił Imienia Jezus jako religijnego ornamentu. Głosił je jako ogień, kt&oacute;ry ma spalić fałsz.</p>  <p><strong>Kaznodzieja miast niespokojnych</strong><br>Bernardyn działał w&nbsp;świecie włoskich komun miejskich, gdzie religijność publiczna była bardzo widoczna, a&nbsp;jednocześnie życie społeczne bywało brutalne i&nbsp;pełne rywalizacji. Miasta znały procesje, kościoły, bractwa i&nbsp;sztukę sakralną, ale&nbsp;znały też podziały frakcyjne, zemstę, lichwę, hazard, rozwiązłość, ostentację bogactwa i&nbsp;konflikty rod&oacute;w. W takim świecie kaznodzieja nie m&oacute;gł ograniczyć się do abstrakcyjnych rozważań. Musiał m&oacute;wić do konkretnych sumień i&nbsp;konkretnych wsp&oacute;lnot.</p>  <p>Tradycja przekazuje, że&nbsp;Bernardyn gromadził ogromne tłumy, a&nbsp;jego kazania prowadziły do spowiedzi, pojednań i&nbsp;porzucania publicznych zgorszeń. Popularne opracowania wspominają, że&nbsp;walczył z&nbsp;hazardem, materializmem, nieczystością, nieprzyzwoitymi rozmowami i&nbsp;praktykami społecznymi niszczącymi wsp&oacute;lnotę; z&nbsp;tym wiązano także tzw. &bdquo;ogniska pr&oacute;żności&rdquo;, w&nbsp;kt&oacute;rych niszczono przedmioty kojarzone z&nbsp;grzechem i&nbsp;moralnym nieładem (por. opracowania hagiograficzne [8], [10]). Tego rodzaju przekazy trzeba czytać ostrożnie, aby nie zredukować świętego do spektakularnego reformatora obyczaj&oacute;w. Istotą jego misji nie było widowisko, lecz&nbsp;nawr&oacute;cenie.</p>  <p>W tym sensie Bernardyn pozostaje bardzo ewangeliczny. Jan Chrzciciel i&nbsp;sam Chrystus rozpoczynają głoszenie od wezwania do nawr&oacute;cenia, ponieważ&nbsp;kr&oacute;lestwo Boże jest blisko (por. Mt 3,2; Mk 1,15 [3]). Nawr&oacute;cenie nie jest moralnym dodatkiem do wiary. Jest odpowiedzią na&nbsp;bliskość Boga. Kto naprawdę przyjął Imię Jezus, nie może żyć tak, jakby Chrystus nie był Panem jego pieniędzy, języka, relacji, handlu, polityki miejskiej i&nbsp;wyobraźni.</p>  <p><strong>Franciszkańska reforma serca</strong><br>Bernardyn należał do franciszkańskiej obserwancji, nurtu pragnącego odnowić życie Zakonu Braci Mniejszych przez większą wierność ub&oacute;stwu, prostocie, modlitwie i&nbsp;pierwotnemu duchowi św. Franciszka. Nie była to jedynie reforma dyscyplinarna. Było to pytanie o&nbsp;wiarygodność życia ewangelicznego. Kaznodzieja ub&oacute;stwa nie może sam żyć w&nbsp;logice posiadania. Głosiciel pokuty nie może być człowiekiem wygody. Człowiek, kt&oacute;ry wzywa miasta do pokoju, musi sam być uczniem Ukrzyżowanego.</p>  <p>Właśnie dlatego&nbsp;Bernardyn przemawiał nie tylko słowem, ale&nbsp;także przykładem. Martyrologium podkreśla, że&nbsp;ewangelizował lud słowem i&nbsp;przykładem (Martyrologium Romanum [1]). Jest to formuła kr&oacute;tka, lecz&nbsp;bardzo wymagająca. Kaznodziejstwo katolickie nie jest sztuką retoryczną oderwaną od życia głoszącego. Święty Paweł pisał do Koryntian: &bdquo;nie głosimy siebie samych, lecz&nbsp;Chrystusa Jezusa jako Pana&rdquo; (2 Kor 4,5 [3]). Bernardyn starał się być takim głosem: nie prowadzić ludzi do podziwu dla kaznodziei, ale&nbsp;do Chrystusa.</p>  <p>Franciszkańskość jego misji widać także w&nbsp;tym, że&nbsp;nie oddzielał pobożności od ub&oacute;stwa serca. Imię Jezus ma być wypisane nie tylko na&nbsp;chorągwiach i&nbsp;tabliczkach, ale&nbsp;w sposobie życia. Jeśli człowiek czci Imię Zbawiciela, a&nbsp;jednocześnie krzywdzi ubogiego, oszukuje w&nbsp;handlu, niszczy bliźniego słowem albo&nbsp;żyje w&nbsp;nienawiści, jego cześć staje się sprzeczna sama ze sobą. Bernardyn głosił więc&nbsp;pobożność wcieloną w&nbsp;obyczaj, ekonomię, relacje społeczne i&nbsp;pokutę.</p>  <p><strong>Teologia Imienia i&nbsp;niebezpieczeństwo powierzchowności</strong><br>Cześć dla Imienia Jezus mogła budzić pytania, a&nbsp;nawet sprzeciw. Każda silna forma pobożności publicznej może zostać źle zrozumiana: jako przesada, nowinka albo&nbsp;zewnętrzny znak bez właściwego fundamentu. Bernardyn musiał bronić swojej praktyki przed zarzutami, że&nbsp;promowanie monogramu IHS wprowadza coś niebezpiecznego lub&nbsp;nieuporządkowanego. W tym sporze ważne było odr&oacute;żnienie zabobonu od prawdziwej czci. Znak sam w&nbsp;sobie nie zbawia. Zbawia Chrystus. Znak jest prawowity tylko wtedy, gdy prowadzi do Chrystusa i&nbsp;do życia w&nbsp;łasce.</p>  <p>To rozr&oacute;żnienie pozostaje aktualne. Katolicka pobożność zna obrazy, medaliki, krzyże, szkaplerze, monogramy i&nbsp;liczne znaki wiary. Są one dobre, jeśli prowadzą do sakrament&oacute;w, modlitwy, nawr&oacute;cenia i&nbsp;miłości. Stają się niebezpieczne, jeśli są traktowane magicznie, jakby sama materialna obecność znaku zastępowała wiarę i&nbsp;pokutę. Bernardyn, choć szerzył znak IHS, nie był propagatorem religijnej powierzchowności. Jego kaznodziejstwo łączyło znak z&nbsp;wezwaniem do przemiany życia.</p>  <p>W świetle Ewangelii jest to konieczne. Jezus ostrzega, że&nbsp;nie każdy, kto m&oacute;wi: &bdquo;Panie, Panie&rdquo;, wejdzie do kr&oacute;lestwa niebieskiego, lecz&nbsp;ten, kto spełnia wolę Ojca (por. Mt 7,21 [3]). Imię Jezus nie może być więc&nbsp;wypowiadane jako pusty dźwięk. Ma stawać się modlitwą, wyznaniem, posłuszeństwem i&nbsp;miłością. Bernardyn rozumiał, że&nbsp;jeśli imię Chrystusa ma być czczone naprawdę, musi wejść w&nbsp;sumienie.</p>  <p><strong>Kaznodzieja pokoju i&nbsp;trudne miasto</strong><br>Jednym z&nbsp;wielkich temat&oacute;w działalności Bernardyna była odnowa życia społecznego. Włoskie miasta potrzebowały nie tylko prywatnego nawr&oacute;cenia poszczeg&oacute;lnych ludzi, lecz&nbsp;także pojednania między grupami. Nienawiść rodowa, partyjne znaki, miejskie konflikty i&nbsp;logika zemsty niszczyły wsp&oacute;lnotę. Kaznodzieja wzywający do Imienia Jezus musiał więc&nbsp;r&oacute;wnież wzywać do pokoju.</p>  <p>To nie był pacyfizm bez prawdy. Pok&oacute;j chrześcijański nie polega na&nbsp;przemilczeniu grzechu ani&nbsp;na obojętności wobec niesprawiedliwości. Jest owocem nawr&oacute;cenia. Chrystus m&oacute;wi w&nbsp;Kazaniu na&nbsp;G&oacute;rze: &bdquo;Błogosławieni, kt&oacute;rzy wprowadzają pok&oacute;j, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi&rdquo; (Mt 5,9 [3]). Bernardyn pr&oacute;bował wprowadzać pok&oacute;j tam, gdzie społeczeństwo było poranione przez pychę i&nbsp;interesy. W tym sensie jego kaznodziejstwo miało wymiar społeczny, ale&nbsp;jego źr&oacute;dłem było zbawienie w&nbsp;Chrystusie.</p>  <p>Nie należy jednak&nbsp;idealizować jego epoki ani&nbsp;samego języka kaznodziejskiego XV wieku. Bernardyn był człowiekiem swojego czasu, z&nbsp;jego retoryką, surowością, napięciami społecznymi i&nbsp;kategoriami myślenia. Nie każda forma dawnego kaznodziejstwa może zostać bezpośrednio przeniesiona do wsp&oacute;łczesności. Trzeba jednak&nbsp;zachować jego zasadniczą intuicję: grzech nie jest sprawą wyłącznie prywatną. Niszczy wsp&oacute;lnotę. Dlatego nawr&oacute;cenie musi mieć także wymiar publiczny, społeczny i&nbsp;ekonomiczny.</p>  <p><strong>Głosiciel, kt&oacute;ry nie chciał biskupiej godności</strong><br>W tradycji ikonograficznej Bernardyn bywa przedstawiany z&nbsp;trzema mitrami u st&oacute;p, co ma przypominać biskupstwa, kt&oacute;rych miał odm&oacute;wić. Ten motyw, obecny w&nbsp;popularnych opracowaniach, ukazuje go jako człowieka, kt&oacute;ry nie szukał kariery kościelnej, ale&nbsp;chciał pozostać kaznodzieją i&nbsp;bratem mniejszym (por. opracowania hagiograficzne [8]). Nawet jeśli szczeg&oacute;ły trzeba odczytywać w&nbsp;ramach tradycji, sens duchowy jest jasny: Bernardyn rozumiał swoją misję jako służbę słowu, nie jako drogę do godności.</p>  <p>W Kościele urząd biskupi jest wielki i&nbsp;święty, ale&nbsp;nie każdy święty kapłan jest do niego powołany. Czasem wierność polega nie na&nbsp;przyjęciu wyższej funkcji, lecz&nbsp;na pozostaniu przy własnym charyzmacie. Bernardyn miał talent głoszenia, rozeznania społecznego i&nbsp;poruszania sumień. Jego miejscem były place, kościoły i&nbsp;drogi Italii. Odmowa godności nie musi oznaczać pogardy dla urzędu; może oznaczać pokorę w&nbsp;rozpoznaniu własnego powołania.</p>  <p>To ważna lekcja dla chrześcijańskiego rozumienia służby. Nie każda większa widzialność oznacza większą wierność. Nie każda funkcja bardziej prestiżowa jest wolą Boga. Czasem człowiek służy Kościołowi najowocniej wtedy, gdy pozostaje tam, gdzie łaska już wydała owoc. Bernardyn jest świadkiem takiej wolności: nie używać daru słowa dla własnego wywyższenia, lecz&nbsp;oddać go Imieniu Jezus.</p>  <p><strong>Słowo surowe, ale&nbsp;skierowane ku miłosierdziu</strong><br>Kaznodziejstwo Bernardyna bywało ostre. Piętnował grzechy, nazywał zło po imieniu, wzywał do porzucenia praktyk niszczących duszę i&nbsp;wsp&oacute;lnotę. Wsp&oacute;łczesny czytelnik może odczuwać dystans wobec tej surowości. Trzeba jednak&nbsp;odczytać ją w&nbsp;duchu epoki i&nbsp;w świetle celu duszpasterskiego. Bernardyn nie głosił po to, aby upokorzyć człowieka. Głosił po to, aby człowiek wr&oacute;cił do Boga.</p>  <p>W tym miejscu trzeba widzieć związek pokuty i&nbsp;miłosierdzia. Bez prawdy o&nbsp;grzechu miłosierdzie zostaje spłycone. Bez miłosierdzia prawda staje się ciężarem nie do uniesienia. Święty Paweł m&oacute;wi: &bdquo;w imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z&nbsp;Bogiem&rdquo; (2 Kor 5,20 [3]). Bernardyn był właśnie takim posłańcem pojednania. Jego słowo mogło być gwałtowne, ponieważ&nbsp;chodziło o&nbsp;sprawy ostateczne, ale&nbsp;centrum nie była groza dla samej grozy. Centrum było zbawienie.</p>  <p>Dla wsp&oacute;łczesnego Kościoła jest to punkt bardzo ważny. Przepowiadanie może dziś ulec pokusie łagodnej og&oacute;lności, kt&oacute;ra nie dotyka sumienia. Może też ulec przeciwnej pokusie &mdash; gniewnej surowości, kt&oacute;ra m&oacute;wi o&nbsp;grzechu, ale&nbsp;nie prowadzi do Chrystusa. Bernardyn uczy, że&nbsp;kaznodzieja musi głosić Imię Jezus tak, aby grzesznik nie został utwierdzony w&nbsp;grzechu, ale&nbsp;też nie został zamknięty w&nbsp;rozpaczy. Prawdziwe kaznodziejstwo budzi sumienie, aby mogło przyjąć łaskę.</p>  <p><strong>Świętość szybko rozpoznana</strong><br>Bernardyn zmarł 20 maja 1444 roku w&nbsp;L&rsquo;Aquila. Opracowanie Państwa Watykańskiego przypomina, że&nbsp;chciał być pochowany w&nbsp;prostej ziemi, w&nbsp;duchu franciszkańskiego ub&oacute;stwa, a&nbsp;wok&oacute;ł jego ciała szybko rozwinął się kult; kanonizacja nastąpiła już w&nbsp;1450 roku, za pontyfikatu Mikołaja V [7]. Tak szybkie wyniesienie na&nbsp;ołtarze świadczy o&nbsp;tym, jak głęboko jego posługa zapisała się w&nbsp;pamięci Kościoła XV wieku.</p>  <p>Szybka kanonizacja nie powinna być odczytywana jedynie jako reakcja na&nbsp;popularność kaznodziei. Kości&oacute;ł rozpoznał w&nbsp;nim owoc ewangelicznej gorliwości, ub&oacute;stwa i&nbsp;miłości do Imienia Jezus. Był jednym z&nbsp;tych świętych, kt&oacute;rzy potrafili przełożyć wiarę na&nbsp;język epoki bez jej zbanalizowania. M&oacute;wił do ludzi prostych, ale&nbsp;nie dawał im uproszczonego chrześcijaństwa. Głosił na&nbsp;placach, ale&nbsp;nie zamieniał Ewangelii w&nbsp;publiczny spektakl oderwany od sakrament&oacute;w i&nbsp;pokuty.</p>  <p>Jego śmierć w&nbsp;L&rsquo;Aquila ma także wymiar symboliczny. Zmarł nie w&nbsp;zamkniętym centrum uczonej pracy, lecz&nbsp;w drodze apostolskiej, jako kaznodzieja, kt&oacute;ry do końca pozostał człowiekiem misji. Franciszkańska ziemia, o&nbsp;kt&oacute;rą prosił, przypomina, że&nbsp;głosiciel Imienia Jezus musi sam zejść nisko. Tylko wtedy słowo o&nbsp;Chrystusie nie zostanie zawłaszczone przez pychę.</p>  <p><strong>Patron komunikacji, ale&nbsp;nie reklamy pr&oacute;żności</strong><br>Wsp&oacute;łcześnie św. Bernardyn bywa wymieniany jako patron ludzi zajmujących się reklamą, komunikacją publiczną i&nbsp;public relations. Ten patronat wyrasta zapewne z&nbsp;jego zdolności komunikacyjnych, użycia rozpoznawalnego znaku IHS i&nbsp;skuteczności oddziaływania na&nbsp;szerokie tłumy. Popularne źr&oacute;dła hagiograficzne wspominają ten patronat, choć trzeba od razu dodać, że&nbsp;jego sens powinien być oczyszczony z&nbsp;powierzchownego skojarzenia z&nbsp;marketingiem [10].</p>  <p>Jeżeli Bernardyn może być patronem komunikacji, to nie dlatego, że&nbsp;uczy skutecznej manipulacji uwagą ludzi. Przeciwnie, jest patronem słowa podporządkowanego prawdzie. Uczy, że&nbsp;znak publiczny może prowadzić ku Bogu albo&nbsp;ku pr&oacute;żności. Uczy, że&nbsp;język może budować sumienie albo&nbsp;je rozpraszać. Uczy, że&nbsp;przekaz mocny i&nbsp;prosty nie musi być prymitywny, jeśli jego centrum stanowi Chrystus.</p>  <p>To czyni go wyjątkowo aktualnym. Żyjemy w&nbsp;świecie znak&oacute;w, marek, haseł, obraz&oacute;w i&nbsp;kr&oacute;tkich komunikat&oacute;w. W takim świecie Imię Jezus może zostać zepchnięte na&nbsp;margines albo&nbsp;potraktowane jak jeden znak pośr&oacute;d wielu. Bernardyn przypomina, że&nbsp;dla chrześcijanina nie ma imienia ważniejszego. Wszystkie formy komunikacji, także religijnej, powinny pytać, czy&nbsp;prowadzą do Chrystusa, czy&nbsp;tylko do widzialności nadawcy.</p>  <p><strong>Aktualność Imienia Jezus</strong><br>Święty Bernardyn ze Sieny pozostaje aktualny przede wszystkim jako apostoł centralności Chrystusa. Jego epoka była pełna napięć społecznych, kryzys&oacute;w moralnych i&nbsp;religijnej powierzchowności. Nasza epoka jest inna, ale&nbsp;jej pokusy nie są całkowicie odmienne. Człowiek nadal łatwo ulega pieniądzowi, pragnieniu uznania, przemocy słowa, nieczystości, hazardowi, pr&oacute;żności i&nbsp;pogardzie dla bliźniego. Nadal potrafi ozdobić życie religijnym znakiem, nie poddając serca Ewangelii.</p>  <p>Bernardyn odpowiada na&nbsp;to jednym Imieniem: Jezus. Nie jako sloganem. Nie jako emblematem tożsamości grupowej. Nie jako ozdobą. Imię Jezus ma stać się centrum modlitwy, rachunku sumienia, życia społecznego i&nbsp;osobistego. Jeśli Chrystus jest Panem, to nie ma dziedziny życia, kt&oacute;ra byłaby całkowicie neutralna wobec Ewangelii. Handel, język, relacje, polityka, sztuka, odpoczynek, str&oacute;j, pieniądze, pamięć o&nbsp;ubogich &mdash; wszystko może zostać uporządkowane albo&nbsp;zranione przez grzech.</p>  <p>Dlatego wspomnienie św. Bernardyna nie jest zaproszeniem do nostalgii za dawnym kaznodziejstwem. Jest wezwaniem do odnowienia chrześcijańskiego centrum. W świecie rozproszonym przez wiele imion, marek, idei i&nbsp;lęk&oacute;w Kości&oacute;ł nie przestaje głosić, że&nbsp;&bdquo;Jezus Chrystus jest Panem &mdash; ku chwale Boga Ojca&rdquo; (Flp 2,11 [3]). Bernardyn uczynił z&nbsp;tej prawdy misję swojego życia.</p>  <p><strong>Miasto pod znakiem Zbawiciela</strong><br>Wspominając św. Bernardyna 20 maja, Kości&oacute;ł widzi kapłana, kt&oacute;ry chciał, aby Imię Jezus zostało wypisane nie tylko nad bramami miast, lecz&nbsp;w sumieniach ich mieszkańc&oacute;w. Jego kazania, procesje, znaki i&nbsp;wezwania do pokuty miały jeden cel: przywr&oacute;cić Chrystusowi miejsce należne Mu w&nbsp;życiu ludzi. Był franciszkaninem ub&oacute;stwa i&nbsp;kaznodzieją tłum&oacute;w, ale&nbsp;nade wszystko świadkiem tego, że&nbsp;imię Zbawiciela nie może zostać zamienione w&nbsp;pusty dźwięk.</p>  <p>Jego aktualność polega na&nbsp;tym, że&nbsp;także dzisiaj chrześcijanin musi pytać, jakie imię naprawdę rządzi jego życiem. Imię sukcesu, pieniądza, opinii, przyjemności, lęku, ideologii, własnego &bdquo;ja&rdquo; &mdash; czy&nbsp;Imię Jezus. Bernardyn nie prowadzi do pobożnej dekoracji. Prowadzi do decyzji. Jeśli Jezus jest Zbawicielem, trzeba Mu oddać nie tylko usta, ale&nbsp;serce, dom, pracę, relacje i&nbsp;miasto.</p>  <p>Tak rozumiana cześć Najświętszego Imienia nie jest ucieczką od świata. Jest jego ewangelizacją od środka. Święty Bernardyn ze Sieny, kapłan i&nbsp;kaznodzieja, uczy, że&nbsp;odnowa Kościoła i&nbsp;społeczeństwa zaczyna się tam, gdzie człowiek z&nbsp;wiarą wypowiada Imię Jezus i&nbsp;pozwala, aby to Imię osądziło, oczyściło i&nbsp;rozpaliło całe jego życie.</p>  <hr>  <p>[1] Martyrologium Romanum, editio typica altera. Citt&agrave; del Vaticano: Libreria Editrice Vaticana, 2004.<br>[2] Missale Romanum, editio typica tertia, Proprium de Sanctis: &bdquo;Die 20 maii, S. Bernardini Senensis, presbyteri&rdquo;. Citt&agrave; del Vaticano: Typis Vaticanis, 2002.<br>[3] Pismo Święte Starego i&nbsp;Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wyd. 5. Poznań: Pallottinum, 2003.<br>[4] Liturgia Horarum iuxta Ritum Romanum, editio typica altera, Commune pastorum et Commune sanctorum virorum. Citt&agrave; del Vaticano: Typis Polyglottis Vaticanis, 1985.<br>[5] Bernardino da Siena, Sermones de Evangelio aeterno, w: Opera omnia, t. 1&ndash;9. Firenze: Quaracchi, 1950&ndash;1965.<br>[6] Bernardino da Siena, Le prediche volgari, red. C. Delcorno. Milano: Rusconi, 1989.<br>[7] Stato della Citt&agrave; del Vaticano, &ldquo;May 20: Saint Bernardino of Siena,&rdquo; opracowanie hagiograficzne, 2025.<br>[8] F. Mormando, The Preacher&rsquo;s Demons: Bernardino of Siena and the Social Underworld of Early Renaissance Italy. Chicago: University of Chicago Press, 1999.<br>[9] R. Manselli, San Bernardino da Siena. Roma: Istituto Storico dei Cappuccini, 1964.<br>[10] H. Fros and F. Sowa, Księga imion i&nbsp;świętych, t. 1. Krak&oacute;w: WAM, 1997.</p>  <p>(*) Wizerunki świętych i&nbsp;błogosławionych oraz&nbsp;inne grafiki generowane przez AI na&nbsp;podstawie opis&oacute;w i&nbsp;innych dostępnych materiał&oacute;w graficznych.</p>]]></description>
      <pubDate>Wed, 20 May 2026 09:10:08 +0200</pubDate>
      <calendarDate>Tue, 30 Nov -001 00:00:00 +0124</calendarDate>
      <dateRangeFrom>0</dateRangeFrom>
      <dateRangeTo>0</dateRangeTo>
      <link>https://parafia-chojno.pl/komunikaty/20-maja-swiety-bernardyn-ze-sieny-prezbiter.html</link>
      <guid isPermaLink="true">https://parafia-chojno.pl/komunikaty/20-maja-swiety-bernardyn-ze-sieny-prezbiter.html</guid>
      <tcid>221</tcid>
      <source>Parafia Chojno</source>
      <tcsource>Parafia Chojno</tcsource>
    </item>
  </channel>
</rss>
